Reklama

Oszukać przeznaczenie (1)

Zarząd WGI każdorazowo informował, że kieruje sprawę do sądu

Publikacja: 09.09.2006 09:28

Na wszystkich targach rynku kapitałowego największe stoisko - spośród firm komercyjnych miała zawsze Warszawska Grupa Inwestycyjna. Otrzymałem kiedyś - od pracującej przy tym stoisku hostessy prześlicznej urody - materiały informacyjne. Interesujące było to, że w prezentowanych danych wszystkie miesiące zakończone zostały "na plus".

Rozmawialiśmy długo na ten temat (wyników, a nie hostessy) i doszliśmy do wniosku, że taka sytuacja nie jest możliwa. Kolejne miesiące może kończyć dodatnim wynikiem fundusz inwestujący w papiery dłużne. Ale już w przypadku funduszy obligacji mogą się zdarzyć miesiące pod kreską, gdy w portfelu są obligacje zerokuponowe lub o stałym oprocentowaniu. Im więcej akcji lub instrumentów pochodnych w portfelu, tym o stałość zysków trudniej.

Ale menedżerom z Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej taka sztuka się udawała. Jeden z moich kolegów zaczął się sprawą interesować. Efektem był stres - zarząd WGI każdorazowo informował, że kieruje sprawę do sądu. Choć ubocznym skutkiem jego dociekań było to, że rok później w podobnym zestawieniu znalazł się już jeden miesiąc, w którym zanotowano stratę.

Stres był podwójny - mimo że intuicja i znajomość rynku uzasadniały podejrzenie, że coś w firmie nie funkcjonuje prawidłowo, to wiemy, jak trudno używać tego jako dowodu w sądzie. Prawdopodobieństwo jest tylko prawdopodobieństwem.

WGI prezentowało swoje wyniki inwestycyjne na jednym z najtrudniejszych rynków - walutowych kontraktów terminowych. Jest to teoretycznie rynek o zerowej wartości oczekiwanej - zarobek jednego to strata drugiego. W rzeczywistości wartość oczekiwana jest ujemna - dochodzą prowizje, opłaty, koszty utrzymania, no i podatki. Bo w tej grze są trzy strony: tracący, zarabiający i fiskus. Można założyć hipotetycznie, że swoją stratę inwestor uwzględni, rozliczając przyszłe zyski. W rzeczywistości jednak przynajmniej część inwestorów, którzy tracą, rezygnuje.

Reklama
Reklama

Kolejnym elementem jest brak wiedzy o wszystkich mechanizmach, które mają wpływ na zachowanie rynku. Polscy inwestorzy - nawet ci z największych banków, są tylko małym lub bardzo małym jego uczestnikiem. Krótko mówiąc - pozostaje tylko analiza techniczna. Przez długi czas zastanawiałem się, czy może w Warszawskiej Grupie Inwestycyjnej nie znaleziono jakiegoś cudownego środka na zwiększenie swoich szans - czyli spowodowanie, że wartość oczekiwana w tej grze jest większa od zera.

Historie, w których zwiększa się wartość oczekiwaną, są znane. Najciekawszą z nich opisał niedawno tygodnik "Nie" i tym razem nie dotyczy ona giełdy.

Dotyczy polskich internautów, którzy zarabiają grając w internetowego pokera. Zasada jest prosta - i samego pokera, i tego jak oni zwiększają swoje szanse. Zasad pokera tłumaczyć nie będę. Dopowiem tylko, że w jego amerykańskiej odmianie każdy otrzymuje dwie karty do ręki, zaś kolejne trzy wykładane są na stół i są kartami wspólnymi. Później są do nich dokładane jeszcze dwie. Mamy więc dwie karty w ręku i pięć na stole.

Co robią internauci? Informują się, kto ma jakie karty na ręku - wiedza o dwóch, czterech albo sześciu kartach, które nie zostaną wyłożone na stół jako szósta i siódma istotnie zmniejsza ryzyko porażki. A to oznacza wzrost liczby wygranych. Jak do tego ma się Warszawska Grupa Inwestycyjna?

O tym za tydzień.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama