Reklama

Czekamy na amerykański CPI

Ten tydzień będzie sprzyjał weryfikacji tezy o umiarkowanej presji inflacyjnej w USA, opublikowanej w ubiegłym tygodniu w Beżowej Księdze

Publikacja: 11.09.2006 10:34

Ubiegły tydzień nie obfitował w wiele informacji makroekonomicznych. W Polsce trwają targi o kształt budżetu na przyszły rok, a w USA wszyscy nadal obserwują wielkość inflacji oraz sytuację na rynku nieruchomości, która ma duże znaczenie dla przyszłości amerykańskiej gospodarki. Jak wspomniałem dwa tygodnie temu, do niedawna to właśnie hossa na rynku nieruchomości skutecznie pomagała we wzroście gospodarczym. Teraz, gdy sytuacja się pogarsza, nieruchomości mogą stać się równie skutecznie przykrym balastem, tym razem obciążającym amerykańską gospodarkę.

Wszystko zależy od cen

Temat inflacji w USA nie schodzi z czołówek serwisów informacyjnych. W ubiegłym tygodniu pojawił się raport Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), w którym zasygnalizowano, że oczekiwania większości uczestników rynku, że FOMC (Komitet Otwartego Rynku) już na stałe zakończył podwyższanie stóp procentowych, niekoniecznie muszą się ziścić. Zdaniem autorów raportu, "konieczność zagwarantowania stabilnego tempa wzrostu cen może wymusić na Fed (Bank Rezerwy Federalnej) kolejne podwyżki stóp procentowych". "(...) Fed przerwał w sierpniu cykl podwyżek stóp, ale jeśli aktywność gospodarcza oraz tempo wzrostu cen w najbliższych kilku miesiącach nie osłabną, może się okazać uzasadnione dalsze zacieśnianie polityki pieniężnej". Sądzę, że jednak to ceny będą decydującym czynnikiem i nawet przy spowolnieniu gospodarczym FOMC może dokonać kolejnej podwyżki, jeśli inflacja nadal będzie straszyć.

Z treści Beżowej Księgi, raportu Fed o stanie gospodarki USA, jaki ukazał się w ubiegłym tygodniu, wynika, że na razie presja na wzrost cen jest umiarkowana - nawet mimo wysokich cen energii. Przedsiębiorstwa mają wyraźny problem z przerzucaniem wyższych kosztów na konsumentów, gdyż siła konsumpcji maleje. Jednym z czynników tej słabości jest brak przełożenia szybszego tempa wzrostu gospodarczego na poziom płac. Mimo kilku lat wzrostu, średnie płace realne Amerykanów nie wzrosły, a nawet lekko zmalały.

Nieruchomości w odwrocie

Reklama
Reklama

Słabość konsumpcji to jedno, ale gospodarka USA rozwijała się wolniej także z powodu mniejszych inwestycji budowlanych. Pogarszająca się sytuacja na rynku nieruchomości staje się faktem. Według oficjalnych szacunków, rekordowa liczba nieruchomości czekujących na kupców może sprawić, że ceny domów spadną pierwszy raz od 1993 r. Trzeba zauważyć, że tak mówią oficjalne statystyki. Faktycznie bowiem ceny już spadają, jeśli weźmiemy pod uwagę wszelkie bonusy i udogodnienia, jakimi teraz przyciąga się kupujących. One bowiem faktycznie obniżają ceny, które pojawiają się w oficjalnych kontraktach.

Ten tydzień będzie sprzyjał weryfikacji tezy Beżowej Księgi o umiarkowanej wielkości inflacji w USA. Poznamy jej wartość w piątek. Wcześniej, w czwartek, zostanie opublikowana dynamika cen importu. Tego samego dnia poznamy także dynamikę sprzedaży detalicznej. To również będzie ważna publikacja. Z dwóch powodów. Słaba dynamika sprzedaży detalicznej będzie potwierdzeniem problemów z siłą konsumpcji, a co siź z tym łączy, potwierdzi wcześniejsze sygnały spowolnienia gospodarczego. Trzeba zaznaczyć, że spowolnienia, które jeszcze nie jest skutkiem pogarszającej się sytuacji na rynku nieruchomości. Dobra dynamika sprzedaży detalicznej może okazać się chwilowo uspokajająca, ale nie przypuszczam, by miała moc rozbudzenia optymizmu wśród inwestorów, a jeszcze może postraszyć wyższymi cenami. Podobnie ma się sprawa z zaplanowaną na piątek publikacją dynamiki produkcji przemysłowej. Rewelacji nikt się nie spodziewa, choć nadal ma być ona dodatnia.

Janosik w modzie

Gdy w USA rozprawia się o problemach związanych z możliwym spowolnieniem gospodarczym, w Polsce trwa walka o to, ile faktycznie można wydać z państwowej kasy. Oczywiście, jak co roku wydatki będą wyższe od dochodów. Szybki wzrost gospodarczy zwykle powinien być wykorzystany na oszczędności i odłożenie czegoś na "czarną godzinę". Jednak problem w tym, że zbliżają się wybory i pojawia się presja rozdawnictwa. Koalicjanci prześcigają się w obietnicach i wymachiwaniu szabelką w obronie uciśnionych. Tym razem są to rolnicy, lekarze i nauczyciele. Tym oczekiwaniom musi się przeciwstawić premier Kaczyński, który za wszelką cenę chce uratować "kotwicę" budżetową (deficyt nie większy niż 30 mld zł). Chce to może nawet źle powiedziane, ale nie ma wyjścia i musi tego założenia bronić. To niezbędne minimum, czego oczekują od rządu rynki finansowe. O reformie finansów publicznych na razie się nie mówi. Tak więc szef PiS staje się barierą dla słusznej pomocy tym, którzy są w potrzebie. W obronie staje lider Samoobrony, którego zdaniem przyszłoroczny deficyt mógłby wynosić np. 33 mld zł. Przecież nikt i tak nie wie, o co tu chodzi, a wizerunek Janosika nadal ma w Polsce "branie".

Nadal w diamencie

Spoglądając na wykres tygodniowy (wykres 1) można dojść do wniosku, że od początku roku znajdujemy się na tym samym poziomie cenowym. Rynek waha się w okolicach 3000 pkt. Najpierw udało się ten poziom pokonać, ale na krótko. Po krótkim czasie mieliśmy szybki spadek cen, który równie szybko się zakończył. Teraz trzeci miesiąc właściwie stoimy w miejscu. Co to oznacza? Widoczna na wykresie wzrostowa linia trendu może być także brana jako dolne ograniczenie kanału wzrostowego (wykres 2). Obecnie trwa cykl ruchu zbliżającego ceny do tego dolnego ograniczenia. Czy nastąpi wybicie dołem? To trudne

Reklama
Reklama

pytanie. Wcześniej należałoby sobie odpowiedzieć na inne - czy dojdzie do testu dolnej części kanału. Jeśli założymy, że tak, to będzie to tożsame z wyjściem dołem z formacji diamentu, jaką widać na wykresie dziennym. Poniedziałkowy wzrost nie zdołał rozbudzić rynku na tyle, by zagrozić linii opartej o szczyty z maja i lipca. W tej chwili zagrożony jest

lokalny sierpniowy dołek. Zejście cen niżej

będzie można uznać za wyjście z formacji.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama