Wtorkowa dobra sesja na warszawskim parkiecie wczoraj miała swoją kontynuację. Nie było to proste powtórzenie szybkiego wzrostu - sesja miała znacznie ciekawszy przebieg. Rozpoczęliśmy wysoko pchani jeszcze optymizmem dnia poprzedniego oraz dobrym zakończeniem notowań w USA. Hamulcem gaszącym zapędy byków był fakt spadku ceny kluczowego dla nas surowca. Miedź zniżkowała, co przekładało się na poziom notowań KGH. Spółka ta przez cały dzień
notowała spadek w stosunku do poprzedniej końcówki.
Cały rynek jednak szedł w górę. W górę szła też inna ważna
dla indeksu spółka surowcowa - PKN. Wzrost ceny wynikał z faktu, że cena ropy już wczoraj nie spadała, co było wystarczającym czynnikiem, by pomóc bykom. Dopiero w ostatniej godzinie PKN okazał słabość, ale nie na tyle dużą, by stracić plus przy oznaczeniu zmiany kursu.
Po dobrym otwarciu kursy zaczęły spadać, ale spadek ten nie był na tyle silny, by sprowadzić ceny pod poziom poprzedniego zamknięcia. Szybko doszło do odbicia, a zaraz po tym do wyjścia nad poziom z pierwszych chwil sesji i do powiększenia dorobku byków. Na terminowym wyżej już nie było, ale za to indeks w kolejnych godzinach powoli poprawiał swoje maksima dnia. Baza z dodatniej zmieniła się na ujemną. W końcówce groziło to sporą przeceną, która mogła być wywołana przez kosze zleceń sprzedaży, ale tym razem sprzedający nie byli wystarczająco aktywni. Kosze się pojawiły, ale ich wpływ nie był duży.