"Z punktu widzenia uruchomienia produktu, rynek funduszy inwestycyjnych jest w pozycji dużo słabszej, niż rynek bankowy, czy ubezpieczeniowy. Decyzja o sprzedaży nowej lokaty, czy ubezpieczenia jest podejmowana przez zarząd banku, czy towarzystwa, zaś w przypadku funduszy niezbędna jest każdorazowa zgoda na wprowadzenie nowego produktu od nadzorcy. To stawia TFI na znacznie gorszej pozycji - powiedział dziennikarzom Marcin Dyl, prezes zarządu Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami.
Z kolei działalność w Polsce funduszy zagranicznych uwarunkowana jest jedynie koniecznością notyfikacji takiej działalności w polskim organie nadzoru nad rynkiem kapitałowym.
Dyl dodał, że w Polsce proces zarejestrowania funduszu przez Komisję Papierów Wartościowych i Giełd (KPWiG) trwa 4-5 miesięcy, podczas gdy praktyka pokazuje, że zarejestrowania funduszu w Luksemburgu - największym europejskim rynku funduszy inwestycyjnych trwa 2-3 tygodnie.
Dodatkowym ograniczeniem konkurencyjności TFI jest piętrowa struktura nadzoru. Zgody KPWiG, a już wkrótce Komisji Nadzoru Finansowego wymaga nie tylko utworzenie TFI, ale także utworzenie każdego funduszu inwestycyjnego, przekształcenia funduszy, zmiany ich statutów. Od zezwolenia nadzoru zależy także zawarcie umów o dystrybucję jednostek uczestnictwa lub umowy o obsługę wierzytelności sekurytyzowanych.
"To bardzo wydłuża czas wprowadzenia produktów na rynek, a co za tym idzie zmniejsza atrakcyjność oferty" - podkreślił Dyl.