W czwartek pojawiły się dane o sprzedaży detalicznej w USA w sierpniu, a wraz z nimi trudności interpretacyjne. Sprzedaż uwzględniająca samochody zwiększyła się bardziej, niż oczekiwano, a bez czterech kółek rozczarowała. Spadek indeksów wyjaśniano więc zarówno obawami przed wzrostem inflacji, jak i perspektywą spadku popytu.
Nastroje graczom wrażliwym na złe wiadomości popsuł też szwajcarski bank UBS, który obniżył rekomendacje dla akcji General Electric i Boeinga. Bank inwestycyjny Bear Stearns osiągnął wynik lepszy od prognozowanego,
ale sesję zaczął spadkiem.
Europa przez klika godzin rosła, a na rozwiniętych rynkach naszego kontynentu główną rolę odgrywały takie czynniki, jak drożejące ropa i miedź oraz informacje o przejęciach, które miały wpływ m.in. na notowania holenderskiego banku ABN Amro, na który podobno ma ochotę amerykański Bank of America. Analitycy napędzali rynki przewidywaniami o coraz większej liczbie fuzji i zakupów firm w różnych branżach. Później nastroje popsuły się, przybyło minusów. Jednym ze sprawców była Nokia, bo jej dostawca powiadomił rynek, że sprzedaż w trzecim kwartale może być nieco gorsza. Alcatel z kolei tracił, gdyż bank Lehman Brothers obniżył mu rekomendację.
Gracze w regionie Azji i Pacyfiku ucieszyli się, że Międzynarodowy Fundusz Walutowy podwyższył prognozę rozwoju gospodarczego na świecie. Podobno podziałała nawet na największych pesymistów i jak mówiono, niemal zmusi ich do uzupełnienia portfela akcji. Popularne było kupowanie akcji firm silnie zaangażowanych na rynkach zagranicznych. Regionalny indeks Morgana Stanleya wzrósł o 0,9 proc. Lepszy od tego wskaźnika był tokijski Nikkei 225, który zyskał 1,2 proc. Wśród wyróżniających się spółek był japoński Canon, największy na świecie producent kamer cyfrowych, który poinformował, że dzięki mocniejszemu euro będzie miał wyniki lepsze od prognozowanych. W Europie