O 11,5 proc. (do 69 zł) stopniała wczoraj cena akcji Domu Maklerskiego IDMSA. Tak inwestorzy zareagowali na publikację ogólnopolskiego dziennika, który opisał rzekome nieprawidłowości w tej spółce. Autor artykułu pod znakiem zapytania postawił prawidłowość prowadzonej w domu maklerskim księgowości. W złym świetle przedstawione zostały niektóre transakcje na rynku pierwotnym, które obsługiwał IDMSA. Miało w ich trakcie dochodzić do "pompowania debiutów". Szefowie domu maklerskiego zapewniają w komunikacie, że spółka prowadziła i prowadzi działalność zgodną z prawem i nigdy nie naruszała zasad etyki. Wystąpili też do Komisji Papierów Wartościowych i Giełd o przeprowadzenie całościowej kontroli w prowadzonej przez siebie firmie.
- Wszczęliśmy postępowanie wyjaśniające, czy IDMSA jako spółka publiczna oraz jako dom maklerski działał zgodnie z prawem - powiedział Przemysław Wasilewski z Komisji.
Artykuł prasowy w niejednoznacznym świetle stawia jednak także niektórych pracowników KPWiG. Prowadzili oni szkolenia organizowane przez Agencję Support dla spółek, które DM IDMSA wprowadzał na giełdę, za które pobierali wysokie wynagrodzenie (nawet ponad 1 tys. zł za godzinę) i sposób jego wypłaty (część wynagrodzenia trafiała na rachunki osób znajomych i członków rodziny). Jarosław Ostrowski, gdy w 2004 r. był p. o. zastępcy dyrektora Departamentu Spółek Publicznych i Finansów KPWiG, miał przyjąć za takie szkolenia 65 tys. zł. - To prawda - przyznaje Ostrowski. Zaznacza jednak, że działalnością dydaktyczną zajmuje się od ponad 10 lat i w tym czasie przeprowadził kilkaset szkoleń i wykładów. Dlaczego część wynagrodzenia, które otrzymywał za szkolenia prowadzone na zlecenie Agencji Support, trafiało na rachunek jego znajomej? - Nie zawsze całość pracy była wykonywana przeze mnie. Miałem pomocnika, któremu należało się wynagrodzenie - powiedział. Marcin Stronk, zastępca Ostrowskiego w KPWiG, za szkolenia zainkasował natomiast 22,6 tys. zł .