Na poniedziałkowej sesji po raz kolejny ton indeksowi WIG20 i kontraktom nadawały fundusze wykorzystujące arbitraż. Trudno przy takim handlu pisać o optymizmie, czy pesymizmie, bo jest to jedynie przesuwanie konsolidacji na nowy poziom. Warto przy tym zauważyć, że arbitrażyści prezentują od początku sierpnia rekordową aktywność w historii GPW, a w tym samym czasie indeks WIG20 jest wciąż w trendzie bocznym. Arbitraż ma gwałtowny wpływ na rynek, ale jedynie w krótkim terminie i kierunek transakcji "koszykowych" zmieniać się może kilkukrotnie nawet w czasie jednej sesji, czego wczorajsze notowania też dobrym przykładem.

Warto też przypomnieć, że po niedawnej zmianie kroku notowań zainicjowanie gwałtownego koszykowego wzrostu lub spadku wiąże się z wyraźnym wzrostem obrotów. Wcześniej często wystarczyły zlecenia niewielkiej wartości, by w ciągu jednej  minuty przesunąć WIG20 o 1%, czy nawet wartości znacznie większe. To pozytywny objaw, tak samo jak samo w sobie pozytywne jest zjawisko arbitrażu, które póki co wiąże się jeszcze z wypaczaniem wyniku sesji, ale z czasem jedynym widocznym tego efektem będzie stabilna baza.

Wskazówek na wtorkową sesję brak. Wydarzeniem dnia będą publikacje danych makro, które powinny przesądzić o wyniku sesji. Do 14: 00 większość funduszy czekać będzie na dynamikę produkcji przemysłowej za sierpień (prognoza +15 proc.) oraz ceny produkcji (+3,6 proc). Pół godziny później trzeba spojrzeć za ocean na dane PPI i z każdym miesiącem coraz istotniejsze dane z rynku nieruchomości.

Wracając na chwilę do rozczarowujących danych o napływie kapitału do USA, to ta publikacja nie zrobiła na inwestorach większego wrażenia. Tak dużą niespodziankę wszyscy potraktowali jako mało wiarygodne dane, a powodem ich trochę sztucznego zaniżenia może być fakt odwrócenia krzywej rentowności w USA, co powoduje, że zagraniczni inwestorzy lokują swoje środki w aktywa, których nie uwzględnia się w "TIC data". Tak więc dane za lipiec nie sugerują nawet odpowiedzi na pytanie, czy zagraniczne aktywa zaspokoją potrzebę finansowania amerykańskiego deficytu, którego wartość w II kwartale znowu rozczarowała i wynosi aż -218,4 mld USD. Przypomnę, że ciekawostką w tej publikacji jest wyprzedaż akcji (w II kwartale) o wartości 1,6 mld USD przez zagranicznych inwestorów.