Rosjanie uruchomili właśnie towarowe połączenie promowe pomiędzy portem Ust-Ługą w okręgu leningradzkim, nieopodal Petersburga, a miastem Bałtijsk w obwodzie kaliningradzkim. W uroczystości otwarcia nowej linii uczestniczył sam Władimir Putin. Rosyjski prezydent podkreślił w przemówieniu, że połączenie ma wielkie znaczenie dla zapewnienia bezpieczeństwa narodowego Rosji. Dodał, że otwiera ono nowe możliwości we współpracy z sąsiadami i partnerami takimi jak Litwa, Niemcy i Białoruś. Rosjanie liczą m.in. na to, że docelowo obecna linia zostanie przedłużona do portów w Niemczech.
950-kilometrową trasę między Bałtijskiem a Ust-Ługą prom pokonuje teraz w ciągu 36 godzin. Na razie linię obsługuje jedna jednostka, która na pokład zabiera do 92 wagonów kolejowych oraz ciężarówki i ładunki kontenerowe. Wkrótce pomiędzy oboma portami mają pływać dwa promy, a docelowo będzie ich sześć. Jak podała agencja RIA Nowosti, powołując się na słowa gubernatora obwodu kaliningradzkiego Georgija Boosa, nowe połączenie pozwoli transportować do 1,5 mln ton towarów rocznie.
Uniezależniona Moskwa
Jaki jest związek tej inwestycji z dostawami ropy do litewskiej rafinerii Możejki? Okazuje się, że bardzo duży. Z otwarciem tej linii promowej Moskwa wiąże spore nadzieje: chodzi o uniezależnienie się od tranzytu towarowego, przede wszystkim wojskowego, przez terytorium Litwy.
Inwestycja jest więc błyskawiczną odpowiedzią Rosjan na ultimatum, jakie w połowie sierpniu postawili im Litwini. Zagrozili wtedy, że - jeśli naprawa rurociągu "Przyjaźń", przez który jeszcze w lipcu dostarczana była ropa do rafinerii Możejki, będzie się przedłużać - rozpoczną remont tranzytowej linii kolejowej Wschód-Zachód. To właśnie ona zapewnia rosyjski tranzyt wojskowy do obwodu kaliningradzkiego.