Władze Warszawy chcą ograniczyć ruch samochodów ciężarowych. Od 15 października pojazdy o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 16 ton będą mogły poruszać się po stolicy tylko w godzinach 22.00-6.00. Ograniczenia, zdaniem urzędników, usprawnią ruch samochodowy w mieście. Projekt popierają Zarząd Dróg Miejskich i Inżynier Ruchu Drogowego. Firmy transportowe twierdzą, że do stolicy wjeżdżają tylko te samochody, które muszą, i już liczą ewentualne straty.
Giełdowy Pekaes oraz kilka innych firm z branży starają się o zmianę decyzji i tłumaczą władzom miasta, jakie będą jej konsekwencje. - Około 7 proc. naszych samochodów obsługuje klientów, którzy mają swoje sklepy czy magazyny w mieście. I mamy im powiedzieć, że towar dowieziemy po 22.00, bo jest zakaz? To ogromny problem wszystkich firm spedycyjnych obsługujących Warszawę, również zagranicznych - mówi Krzysztof Zdziarski, prezes Pekaesu. Dla giełdowej spółki zakaz może oznaczać straty w wysokości nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych miesięcznie. Urzędnicy miejscy twierdzą, że można przeładować towary na mniejsze samochody i nimi dostarczać ładunki. Spedytorzy tłumaczą, że spowoduje to większe koszty, które odbiją się na cenach towarów.
- Możliwe, że udałoby się jakoś inaczej zorganizować transport dla firm z Warszawy, gdybyśmy wiedzieli o zakazie wcześniej. Wprowadzenie go jesienią bez zapowiedzi, kiedy zaczyna się już przedświąteczny ruch, może mieć bardzo negatywne skutki i dla nas, i dla naszych klientów - dodaje Krzysztof Zdziarski. Straty firm transportowych obsługujących stołeczny rynek mogą wynosić około 1000 zł dziennie w przypadku tylko jednego samochodu, który będzie mógł wjechać do miasta wyłącznie nocą. - Jak miałby wyglądać ruch ciężarówek? Gdzie będą czekać na wjazd do miasta? - zastanawia się Wojciech Sienicki, prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce. - Zakaz spowoduje przecież większy, a nie mniejszy ruch w mieście. Zamiast jednej ciężarówki, która zabiera 25 ton ładunku, trzeba będzie wysłać trzy mniejsze - tłumaczy. Szacuje się, że dziennie do Warszawy wjeżdża około tysiąca TIR-ów. Możliwe, że zamiast nich niebawem wjedzie 3 tys. mniejszych ciężarówek. Przewoźnicy zapowiadają, że odwołają się od decyzji władz miasta.