Reklama

Gospodarka USA słabnie

Publikacja: 23.09.2006 09:20

Nawet jeśli amerykańską gospodarkę czeka "miękkie lądowanie" a nie

załamanie, to i tak trudno oczekiwać silnego zachowania rynku akcji

W środę i czwartek amerykański indeks S&P 500 podjął próbę ataku na majowy szczyt (1326 pkt). Oporu nie udało się pokonać, a efektem tego była silna czwartkowa przecena. Test szczytu zbiegł się w czasie z kolejnymi kiepskimi doniesieniami z gospodarki. Roczna zmiana wskaźnika wyprzedzającego koniunktury LEI zmalała w sierpniu do 0,4 proc. To odczyt najgorszy od końca 2001 r. Jeśli opierać się tylko na tym wskaźniku, można śmiało założyć, że niebawem amerykańska gospodarka znajdzie się u progu recesji. Kolejne fatalne dane to niepokojąco niski odczyt wskaźnika klimatu gospodarczego Philly Fed (obliczanego przez bank federalny w Filadelfii). Spadł on poniżej zera po raz pierwszy od kwietnia 2003 r., co oznacza rozpoczęcie fazy spowolnienia w cyklu koniunkturalnym. Analitycy zaczynają siź zastanawiać, czy aby na pewno amerykańska gospodarka ma przed sobą "miękkie lądowanie", a nie bolesny upadek z wysokości.

Rynki boją się o koniunkturę

O gorszych perspektywach nie tylko amerykańskiej, ale nawet światowej gospodarki świadczy zresztą dobitnie gwałtowna przecena ropy naftowej. Jeszcze na początku sierpnia istniało ryzyko, że cena ropy podskoczy do 80 USD za baryłkę (w Londynie), tymczasem obecnie jest bliska spadku do 60 USD. Jeśli chodzi o podaż surowca, to nie wydarzyło się nic na tyle istotnego, by można było oczekiwać nagłego "zalania" rynku dodatkowymi dostawami. W tej sytuacji ostry spadek cen świadczy o obawach przed osłabieniem popytu, a ten jest ściśle związany z tempem wzrostu gospodarczego.

Reklama
Reklama

Słabnąca koniunktura, przy umiarkowanej inflacji, niemal gwarantuje, że Fed nadal będzie się wstrzymywać z podwyżkami stóp procentowych. Rynek długu wydaje się o tym przeświadczony. Rentowność obligacji dziesięcioletnich spada w zaskakująco szybkim tempie. W czerwcu przekraczała 5,2 proc., obecnie jest bliska zniżki do 4,6 proc. Na razie amerykański rynek akcji zachowuje się i tak względnie mocno na tle pogarszających się danych gospodarczych. Być może w rozrachunku między słabszą gospodarką a zatrzymaniem wzrostu stóp procentowych wygrywa na razie drugi argument, korzystny dla rynku akcji. Jeżeli jednak gospodarka jest nadal daleko od dołka cyklu koniunkturalnego (innymi słowy - ma jeszcze potencjał spadkowy), to prędzej czy później spowolnienie odbije się negatywnie na zyskach spółek, a argument stóp procentowych niewiele w tej sytuacji pomoże. Na marginesie warto zauważyć, że cały czas rentowność obligacji 10-letnich jest niższa od rentowności 2-latek. Ta nietypowa, odwrócona krzywa dochodowości uznawana jest za zapowiedź spowolnienia gospodarczego. Po raz pierwszy od lat krzywa odwróciła się już w lutym.

Potencjał wzrostowy

wyczerpany?

W tak niesprzyjających okolicznościach pokonanie przez S&P 500 majowego szczytu wydaje się mało prawdopodobne. Być może uda się naruszyć opór, ale amerykański indeks ma to do siebie, że wybicia okazują się niejednokrotnie fałszywymi sygnałami. Warto zauważyć, że zachowanie S&P 500 w ostatnich dwóch miesiącach rozgrywa się według scenariuszu, który wcześniej przewidziano. Przed ponad miesiącem indeks wybił się w górę z formacji odwróconej głowy z ramionami lub też (w zależności od interpretacji) zwyżkującego trójkąta. Potencjał wzrostowy wynikający z obu tych formacji dawał szansę na dotarcie do majowego szczytu, o czym pisaliśmy już w połowie sierpnia. Tak się też faktycznie stało. Problem polega na tym, że ów potencjał wzrostowy został tym samym wyczerpany.W ciągu ostatnich tygodni polepszyła się też kondycja rynku technologicznego. Nasdaq Composite odrobił ponad połowę wcześniejszych strat. Zaczęła też zwyżkować jego siła relatywna względem S&P 500. Nie musi to być jednak trwała tendencja. Podczas gdy S&P 500 dotarł do oporu wynikającego z majowego szczytu, to Nasdaq napotkał barierę w postaci tzw. wewnętrznej linii trendu wzrostowego. Wybiega ona z dołka z sierpnia 2004 r. Na początku czerwca została przebita, co trafnie zapowiadało dalsze pogorszenie nastrojów. W lipcu indeks podjął próbę powrotu do tej linii, jednak niepowodzenie zaowocowało spadkiem Nasdaqa do niemal 2000 pkt. W ostatnią środę indeks znowu zaatakował opór, ale już w czwartek zawrócił w dół.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama