Papiery krakowskiej spółki, produkującej oprogramowanie i świadczącej usługi informatyczne, są jedną z najlepszych tegorocznych inwestycji na warszawskiej giełdzie. Jeszcze na początku stycznia kurs Comarchu nie przekraczał 65 zł. W piątek akcje kosztowały nawet 165 zł, by skończyć dzień na poziomie 160,7 zł. To oznacza, że od początku roku podrożały już prawie o 150 proc.
Pozytywne informacje
ciągną kurs
Comarch bardzo umiejętnie podgrzewa zainteresowanie spółką komunikatami o nowych kontraktach. Seria informacji na ten temat, wypuszczona na początku roku, sprawiła, że kurs w błyskawicznym tempie pokonał 60 zł. To rozwiązało "problem" Comarchu dotyczący obligacji. W kwietniu 2002 r. firma wypuściła 4 tys. pięcioletnich obligacji zamiennych na akcje. Każdy papier inwestorzy mogli wymienić na 175 akcji. Cena konwersji została wyznaczona na 57,1 zł. Dopóki kurs był niski, gracze nie chcieli zamieniać papierów dłużnych na akcje i zadawalali się wysokimi odsetkami (kupon wynosił aż 7,5 proc.). Spółka co roku wydawała na obsługę zadłużenia 4,5 mln zł. Kiedy notowania przekroczyły 57,1 zł, obligatariusze skonwertowali papiery. Pozytywny efekt braku kosztów odsetkowych widoczny był w wynikach Comarchu już za I i II kwartał.
Kolejnym czynnikiem, który wpłynął na wzrost notowań krakowskiej firmy (do 147 zł - 15 maja), był bardzo dobry raport finansowy za I kwartał. W tym okresie sprzedaż powiększyła się w porównaniu z I kw. 2005 r. o 30 proc., do 96,5 mln zł. Wynik operacyjny wzrósł o 522 proc., do 9,5 mln zł, a netto o 1361 proc., do 15,4 mln zł. Rentowność operacyjna sięgnęła prawie 10 proc., wobec 2 proc. rok wcześniej.