Na zaczynającym się dziś posiedzeniu Rada Polityki Pieniężnej przyjmie założenia polityki pieniężnej na 2007 r. Wraz z projektem budżetu trafią one do Sejmu. Analitycy przypominają, że będzie to ostatni taki dokument przygotowywany przez RPP pod kierownictwem Leszka Balcerowicza, którego kadencja kończy się w styczniu 2007 r. Ich zdaniem, w radzie nie ma większości, która jest w stanie przeforsować zmiany w założeniach, dlatego zapewne będą one bardzo podobne do tegorocznych.
- Wypowiedzi niektórych członków RPP, w tym prezesa Balcerowicza i Mariana Nogi, wskazują, że chcieliby oni inaczej sformułować cel inflacyjny, obniżyć go albo wprowadzić cel niesymetryczny - mówi Piotr Kalisz, ekonomista Banku Handlowego. Dziś cel wynosi 2,5 proc. Inflacja może się odchylać od niego o 1 pkt proc. w górę i w dół. Niesymetryczny cel oznaczałby, że RPP akceptuje odchylenia w dół, ale nie w górę. Zdaniem P. Kalisza, rada nie zdecyduje się na takie rozwiązanie. - Większość, "dowodzona" przez Andrzeja Sławińskiego i Andrzeja Wojtynę z pewnością by do tego nie dopuściła - ocenia analityk.
Według Artura Ulbricha z BRE Banku, nie powinniśmy liczyć na to, że RPP zdecyduje się przywrócić tzw. nastawienie w polityce pieniężnej. Wskazuje ono, czy należy się spodziewać podwyżek, czy obniżek stóp. RPP zrezygnowała z nastawienia w tym roku. - Nie będzie też bardziej wyrafinowanych instrumentów, jak protokoły z przebiegu dyskusji na posiedzeniach rady - uważa A. Ulbrich.
Piotr Bujak z Banku Zachodniego WBK ocenia, że L. Balcerowicz większe znaczenie niż do założeń przykłada do bieżących decyzji rady. Dlatego Bujak spodziewa się po radzie dyskusji głównie na temat podwyżek stóp procentowych.