Pierwotnie w drodze konkursu wybrani mieli być wszyscy członkowie zarządu VI kadencji. Tak przynajmniej, biorąc pod uwagę stanowisko największych akcjonariuszy Grupy Lotos, czyli Nafty Polskiej i Ministerstwa Skarbu Państwa, zdecydowała w połowie czerwca rada nadzorcza koncernu. - W trosce o kontynuację obranej strategii, do czasu rozstrzygnięcia konkursu na stanowisko prezesa spółki powołaliśmy Pawła Olechnowicza - mówił wtedy sekretarz rady Grzegorz Szczodrowski. Dodajmy, że obsadzono również dwa stanowiska wiceprezesów. Objęli je Mariusz Machajewski i Marek Sokołowski. Pierwszy odpowiada za finanse, drugi - za sprawy organizacyjne.
Kilka tygodni później koncepcja wyłaniania członków zarządu Grupy Lotos istotnie się zmieniła. Okazało się, o czym "Parkiet" napisał jako pierwszy, że Paweł Olechnowicz będzie kierować spółką przez całą kadencję. Postępowanie kwalifikacyjne na stanowisko prezesa nie będzie bowiem ogłoszone. Spokojnie spać może także Mariusz Machajewski. I jego stanowisko zostało wyłączone z konkursu.
Do obsadzenia pozostały tylko posady trzech wiceprezesów - członków zarządu. Chodzi o osoby odpowiedzialne za: sprawy sprzedaży i marketingu, poszukiwań i wydobycia oraz sprawy operacyjne. Wakaty dotyczą jednak tylko dwóch z nich. Sprawami operacyjnymi zajmuje się bowiem wiceprezes Sokołowski. Czy to oznacza, że aby zachować swój fotel, musiał wystartować w konkursie? Tego nikt w gdańskim koncernie nie chciał nam oficjalnie potwierdzić. Logika wskazuje jednak na taki właśnie scenariusz. Dodajmy, że Marek Sokołowski także w poprzednim zarządzie (V kadencji) zajmował się sprawami operacyjnymi. Powierzenie mu tych samych zadań w czerwcu tego roku świadczyć może o zaufaniu, jakim cieszy się zarówno u prezesa Olechnowicza, jak i największych akcjonariuszy spółki. Bardzo prawdopodobne wydaje się więc, że wystartował w konkursie. Tym bardziej że rada nadzorcza zachęcała członków byłego zarządu do ubiegania się o stanowiska w nowych władzach Lotosu.
Wczoraj akcje spółki potaniały o 2,16 proc., do 45,35 zł.