Sprzedaż grupy Orlenu była w lipcu i w sierpniu tego roku o 7,5 proc. większa niż w tym samym okresie rok wcześniej. Do odbiorców trafiło 4,12 mln ton produktów, podczas gdy przed rokiem było to 3,83 mln ton.
Wzrost sprzedaży miał oczywiście związek ze wzrostem (o 12,3 proc.) przerobu ropy naftowej. W dwóch letnich miesiącach tego roku wyniósł 3,24 mln ton, podczas gdy w lipcu i w sierpniu 2005 roku było to 2,88 mln ton.
Taka poprawa wyniku oznacza także istotny wzrost wykorzystania mocy przerobowych płockiej rafinerii. Jak podała spółka we wczorajszym komunikacie, przed rokiem zdolności wykorzystano w 93 proc., a w tym ten współczynnik zwyżkował do 105 proc. Jak to możliwe? - 100 proc. oznacza pełną moc technologiczną, pomniejszoną o pewien margines na przestoje, awarie itp. Ani w lipcu, ani w sierpniu tego roku żadne tego typu wydarzenia nie nastąpiły - wyjaśnia Dawid Piekarz, rzecznik prasowy Orlenu.
Czy wobec popytu, który każe wykorzystywać aż 105 proc. mocy przetwórczych, zarząd Orlenu myśli o rozwoju zakładu? Na to pytanie wydaje się odpowiadać czwartkowa litewska gazeta "Lietuvos Rytas". Pisze o rozbudowie, ale nie płockiej, tylko litewskiej rafinerii Możejki, którą przejmuje właśnie Orlen.
Według dziennika, przyszły inwestor już wie, jakie będą jego pierwsze ruchy po zakupie spółki. O tym właśnie mieli rozmawiać w mijającym tygodniu premier Litwy Gediminas Kirkilas i prezes Orlenu Igor Chalupec. Zdaniem przedstawicieli płockiego koncernu, Możejki mają za mało zbiorników do gromadzenia zapasów ropy. Orlen chce więc zbudować dodatkowe, aby litewska rafineria mogła wykorzystywać pełne moce.