Piastujący swoją funkcję już od przeszło czterech lat prezes Andrzej Podsiadło będzie kierował największym polskim bankiem detalicznym jeszcze tylko nieco ponad miesiąc. Zgodnie ze swoją zapowiedzią sprzed trzech miesięcy, z końcem października odchodzi z PKO BP. Podczas ostatniego Forum Ekonomicznego w Krynicy prezes Podsiadło mówił, że nazwisko nowego szefa PKO BP powinno być znane do końca września. Mimo tych zapowiedzi rynek wciąż nie wie, kto będzie następcą Podsiadły.
Dobry, bo już jest
Teoretycznie nowego prezesa PKO BP moglibyśmy poznać jeszcze w tym miesiącu. Na zwołanym na dzisiaj posiedzeniu rady nadzorczej PKO BP sprawa wyboru nowego prezesa stanowi główny punkt porządku obrad. Jednak według informacji "Parkietu" szanse, by rada powołała już dziś nowego prezesa, są raczej niewielkie. Jak się bowiem okazuje, prestiż związany z funkcją prezesa największego polskiego banku nie wystarcza, aby o tę posadę "zabijali" się czołowi bankowi menedżerowie. W poszukiwaniu prezesa radę wspiera jedna z najbardziej znanych firm head hunterskich Korn/Ferry, która właśnie dziś ma zaprezentować "najlepszych z możliwych kandydatów". Jednak wyniki tych poszukiwań są raczej skromne.
Według naszych informacji, coraz bardziej prawdopodobny jest scenariusz, że rada wstrzyma się na razie z wyborem. Dopóki nie pojawi się silny kandydat, bankiem, jako pełniący obowiązki prezesa, mógłby pokierować któryś z obecnych zastępców Podsiadły - pierwszy wiceprezes Kazimierz Małecki czy nadzorujący pion bankowości Jacek Obłękowski. Szczególnie kandydatura tego ostatniego wydaje się bardzo prawdopodobna. - Skok jakościowy, jaki dokonał się w ostatnich latach w usługach dla ludności w PKO BP, to przede wszystkim zasługa J. Obłękowskiego. A PKO BP to przecież przede wszystkim bank detaliczny. Dodatkowo J. Obłękowski bardzo dobrze zna już bank. Po co więc szukać kogoś na rynku, mając dobrą kandydaturę dosłownie pod ręką - mówi o Jacku Obłękowskim szef jednego z konkurencyjnych banków.
Łowcy głów bez skalpów