Drugi rok z rzędu będziemy mieli taką sytuację, że do budżetu trafi więcej pieniędzy z dywidend niż z prywatyzacji. Z zysków spółek rząd spodziewa się 4 mld zł. Z prywatyzacji natomiast liczy na 3 mld zł. W tym roku z dywidend uzyskano już 2,8 mld zł, z prywatyzacji uda się zebrać prawdopodobnie ok. 1 mld zł.
Kto zostanie przyszłorocznym liderem?
Zazwyczaj zdecydowaną większość wpływów z dywidend zapewnia kilka spółek. W tym roku były to KGHM, PZU, PKO BP i Totalizator Sportowy. Wypłaty z zysków tylko tych czterech firm dały ponad 2,1 mld zł. Jeśli założyć, że zarządy firm w przyszłym roku przeznaczą na dywidendę taki sam procent zysku jak w tym, możemy mniej więcej ocenić, kto wpłaci najwięcej do państwowej kasy.
Wrześniowy raport ING Wholesale Banking mówi, że PKO BP może w tym roku zarobić ok. 2,08 mld zł. Zakładając, że na dywidendę bank przeznaczy połowę zysku, Skarb Państwa (ponad 51 proc. akcji PKO BP) dostałby ponad 500 mln zł.
- Zysk KGHM na koniec tego roku wyniesie ok. 3,7 mld zł - szacuje Andrzej Powierża, analityk Domu Maklerskiego PKO BP. KGHM przeznaczyło w tym roku na dywidendę ponad 84 proc. zysku, co pozwoliło Skarbowi Państwa zarobić ok. 885 mln zł. Jeśli za rok sytuacja się powtórzy, SP (ok. 44 proc. udziałów) może liczyć na 1,37 mld zł.