Reklama

Poufne rozmowy przed salonem

Dyrektorzy Renault, Nissana i General Motors spotkali się w Paryżu, ale wydaje się, że szanse zawarcia sojuszu przez te firmy maleją

Publikacja: 29.09.2006 09:04

Szefowie Renault-Nissana i General Motors rozmawiali w Paryżu w przeddzień otwar-

cia Salonu Samochodowego i uzgodnili, że przedstawiciele tych firm o sojuszu będą rozmawiać do 15 października. Dopiero wówczas stanie się jasne, czy będą współpracować, czy też nie.

"Serdeczne" spotkanie

Wczoraj Rick Wagoner, dyrektor generalny General Motors, powiedział, że jest "absolutnie przekonany", że jego firma poradzi sobie bez partnerów. Ocenił też, że wdrażany program redukcji kosztów o 9 miliardów dolarów realizowany jest szybciej niż zakładano. O spotkaniu z Carlosem Ghosnem, dyrektorem generalnym Renault i Nissana, nie powiedział nic z wyjątkiem tego, że było "serdeczne". Odmówił odpowiedzi na pytanie, czy w zamian za sojusz GM będzie chciał uzyskać od partnerów rekompensatę finansową.

Z kolei Ghosn dzień wcześniej powiedział, że rozmowy zmierzają "w dobrym kierunku". Bob Lutz, wiceprzewodniczący rady nadzorczej GM, ujawnił, że rokowania są "bardziej złożone, niż może się wydawać".

Reklama
Reklama

Rozmowy o ewentualnym sojuszu toczą się z inicjatywy Kirka Kerkoriana, największego indywidualnego akcjonariusza GM, który ma prawie 10 proc. udziałów. Ten miliarder uważa, że taki menedżer jak Ghosn, uchodzący za zbawcę Nissana, uzdrowiłby amerykańskiego kolosa tracącego pieniądze i rynek.

Toyota naciska

General Motors wciąż jest światowym liderem pod względem liczby wyprodukowanych aut, ale coraz bardziej zagraża mu japońska Toyota. Dzięki sojuszowi z Nissanem i Renault GM mógłby uciec Japończykom, ale teraz Wagoner, który nigdy nie był entuzjastą pomysłu Kerkoriana, twierdzi, że powodzenie jego restrukturyzacyjnego planu wcale nie jest uzależnione od tego, czy GM obroni pozycję lidera, bo jest nim od 75 lat.

General Motors ma się skoncentrować na wzmocnieniu swojej kondycji. Realizowany od prawie roku program restrukturyzacji przewiduje zamknięcie 12 fabryk w Ameryce Północnej do 2008 r.

Obserwatorzy zaskoczeni

Wagoner twierdzi, że wielu obserwatorów przemysłu motoryzacyjnego zaskakuje tempo zmian w północnoamerykańskim biznesie firmy. Jednak wielu analityków uważa, że GM potrzebuje sojusznika, by odeprzeć atak nie tylko Toyoty, ale także Hondy. - Zważywszy na problemy, z jakimi boryka się GM, muszą oni uczynić coś drastycznego, jeśli chcą przetrwać i radzić sobie na rynku - uważaThomas Lentz, zarządzający aktywami w Argent Capital Management, znawca branży motoryzacyjnej. Jego zdaniem, słabsi gracze powinni łączyć siły, by zmniejszać koszty i skuteczniej konkurować z takimi firmami jak Toyota.

Reklama
Reklama

Szef japońskiej korporacji zapewniał wczoraj, że trójporozumienie Renault-Nissan-General Motors nie zaszkodzi jego firmie. - Niezależnie od rozwoju sytuacji Toyota będzie realizować swoją strategię - powiedział prezes Katsuaki Watanabe, cytowany przez agencję Kyodo. Chce się koncentrować na jakości, a nie ilości, bo jeśli auta będą dobre, zwiększać się też będzie sprzedaż.

Bloomberg, Reuters

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama