Początek notowań na giełdach amerykańskich nie przyniósł większych zmian indeksów. Graczy zaskoczyli konsumenci, którzy w sierpniu wydali mniej pieniędzy niż spodziewali się ekonomiści. Wzrost wydatków wyniósł 0,1 proc., po 0,8-proc. zwyżce w lipcu. Spowodowała to gorsza koniunktura na rynku nieruchomości. Może to mieć negatywny wpływ na całą gospodarkę USA. Inflacja bazowa w sierpniu (bez żywności i kosztów energii) zwiększyła się o 0,2 proc. do 2,5 proc. w relacji do tego samego miesiąca 2005 r. Roczna dynamika była najwyższa od kwietnia 1995 r. To niewygodna sytuacja dla banku centralnego, który chciałby utrzymać inflację w przedziale 1-2 proc. Mimo niezdecydowania inwestorów na moment znowu udało się wypchnąć Dow Jones Industrial Average powyżej rekordu z 14 stycznia 2000 r.

Na rynkach europejskich ton próbowały nadawać byki. Analitycy tłumaczyli decyzje graczy oczekiwaniami na lepsze wyniki firm, a także spodziewanymi profitami z fuzji i przejęć. Niektórzy specjaliści prognozują, ze główne indeksy giełdowe w okresie najbliższych dwunastu miesięcy zwiększą wartość o ponad 8 proc. Inwestorzy szczególnie sobie cenili w piątek akcje Man Group, największej firmy zarządzającej funduszami hedgingowymi notowanej na rynku publicznym. Spółka poinformowała, że jej wyniki półroczne będą lepsze od prognozowanych. Akcje Fiata, po 1,5-proc. wzroście były najdroższe od czterech lat. Firma z Turynu obiecała inwestorom, że w przyszłym roku o 11 proc. zwiększy sprzedaż. W górę wraz z wynikami spółki szybował kurs akcji taniego przewoźnika Ryanair. Indeks Morgana Stanleya dla Azji i Pacyfiku zyskał 0,2 proc. W trzecim kwartale zwiększył wartość o 1,3 proc., po 3,1-proc. stracie w okresie kwiecień - czerwiec. W piątek do kupna akcji zachęcała optymistyczna prognoza dla gospodarki chińskiej, którą przedstawił bank centralny tego kraju. Nastroje kształtował też bank ABN Amro. Według jego analityków można

liczyć na poprawę notowań spółek górniczych.