Pamapol, który w czerwcu wszedł na giełdę, w rozliczeniu z fiskusem uwzględnił kwoty wydane na przeprowadzenie emisji. Uznał, że koszty uzyskania przychodu pomniejszają sumę należną urzędowi skarbowemu. Ten jest odmiennego zdania.

Spółka dysponuje opiniami prawników potwierdzającymi jej pogląd. Poprosiła jednak urząd skarbowy o oficjalne stanowisko. Ten orzekł, że koszty emisji nie są kosztami uzyskania przychodu. - Odwołamy się do wyższych organów - twierdzi Krzysztof Półgrabia, dyrektor finansowy Pamapolu. Jeśli stanowisko fiskusa będzie niekorzystne, spółka będzie musiała dopłacić 588 tys. zł. Opłata ta może pomniejszyć tegoroczny zysk firmy. - Nie wpłynie to na realizację prognoz - zapewnia K. Półgrabia. Pamapol zamierza wypracować w tym roku 15,4 mln zł zysku netto, przy 183 mln zł przychodów.

Urzędy skarbowe twierdzą, że skoro przychody z podwyższenia kapitału nie podlegają opodatkowaniu, to tym samym wydatki związane z ich pozyskaniem nie mogą zostać uznane za koszt uzyskania przychodu. Z interpretacją fiskusa nie zgadza się Artur Cmoch, doradca podatkowy z kancelarii Grynhoff, Woźny i Wspólnicy. - Emisja akcji związana jest z ogólną działalnością spółki. Uzyskane w ten sposób pieniądze przeznaczane są np. na inwestycje, które w przyszłości będą generować przychody. Dlatego koszty emisji powinny stanowić koszt uzyskania przychodu - twierdzi specjalista. Jego zdaniem, spółki powinny odwoływać się od niekorzystnych decyzji urzędników. - Na poziomie urzędów skarbowych ich szanse na korzystne rozstrzygnięcie są małe. Jeśli jednak sprawa trafi do sądu administracyjnego, mogą liczyć na wygraną - ocenia A. Cmoch.