Słabnący rynek nieruchomości w USA stanowi dodatkowy impuls dla giełdowej hossy na Wall Street. Większość ekonomistów potwierdza, że pieniądze wycofywane z tego sektora trafiają na rynki kapitałowe, zwiększając popyt na akcje.

- W ciągu minionego roku obserwowaliśmy powolną migrację kapitału z sektora nieruchomości w stronę inwestycji gotówkowych, a następnie papierów wartościowych - uważa Art Hogan, główny analityk rynku w Jefferies & Co. Ten proces może wyjaśniać przyczyny giełdowych wzrostów w okresie podwyższania stóp procentowych, obaw przed zwolnieniem gospodarki oraz rosnących cen energii. Ekonomistom trudno ocenić, jak duże sumy trafiły tą drogą na amerykańskie giełdy, ale z pewnością w grę wchodzą setki miliardów dolarów.

Anthony Chan, ekonomista JPMorgan Private Client Services, w komentarzu dla portalu internetowego CNN/Money szacuje, że osłabieniu koniunktury na rynku nieruchomości giełdy zawdzięczają od jednej czwartej do połowy tegorocznych zwyżek głównych indeksów giełdowych w USA.

Ceny domów spadają i będą spadać - twierdzi Narodowe Stowarzyszenie Pośredników Nieruchomości (NAR), które przewiduje, że inwestorzy będą uciekać od inwestycji w nieruchomości. Według danych NAR, w 2005 roku aż 27,7 proc. wszystkich nabywców nieruchomości kupiło domy w celach inwestycyjnych, a nie jako swoje pierwsze lub drugie miejsce zamieszkania. Oznacza to, że 2,3 miliona nowych lub już istniejących domów (o 16 procent więcej niż w 2004 roku) traktowanych jest jako lokata kapitału, a ich właściciele mogą się zdecydować na sprzedaż, aby zmniejszyć straty. W USA po raz pierwszy od 11 lat spadły ceny już istniejących domów, mierzone rok do roku. W sierpniu br. za średnią nieruchomość trzeba było zapłacić 225,7 tys. dolarów - o 1,7 proc. mniej niż w 2005 r. Był to największy spadek wartości od 38 lat. Co więcej, eksperci NAR przewidują dalszą obniżkę wartości domów. Od pięciu miesięcy spada sprzedaż zarówno nowych, jak i już istniejących domów. Spada też liczba wydawanych zezwoleń na budowy oraz nowych domów oddawanych do użytku.