Stalexport Autostrada Małopolska - koncesjonariusz autostrad płatnej A-4 na odcinku Kraków-Katowice - znalazły się w ogniu krytyki Najwyższej Izby Kontroli. Spółce zależnej od giełdowego Stalexportu dostało się za niezrealizowanie zapisów umowy koncesyjnej. Izba domaga się we wnioskach ze swojej kontroli jej renegocjacji lub nawet wymówienia, tak by interes Skarbu Państwa oraz kierowców był lepiej chroniony.
Prawie autostrada płatna
NIK w swoim raporcie nie pozostawia suchej nitki na efektach, które od 1997 r. - momentu objęcia w zarządzanie odcinka autostrady A-4 - osiągnął najpierw Stalexport, a później SAM.
Jednym z najpoważniejszych zarzutów wysuniętych wobec koncesjonariusza jest to, że przez osiem lat nie doprowadził on trasy do standardów autostrady płatnej, a mimo to pobiera opłaty za korzystanie z niej. Według Krzysztofa Wierzejskiego, dyrektora Departamentu Komunikacji i Systemów Transportowych, w tym czasie zostało wyremontowanych jedynie dziewięć z 53 przeznaczonych do konserwacji mostów, wybudowano tylko 2,3 km ekranów akustycznych (planowano 16,6 km) i dziewięć z 14 przejazdów awaryjnych. Jego zdaniem, opóźnienia spowodowały, że infrastruktura autostrady jest w złym stanie technicznych. Efektem jest to, że kierowcy, wnosząc opłaty za przejazd, nie mają zapewnionych warunków do sprawnej i bezpiecznej jazdy.
Jako winnych takiej sytuacji Izba wskazuje kolejnych od 1997 roku ministrów odpowiedzialnych za transport oraz Generalną Dyrekcjź Dróg Krajowych i Autostrad (i jej poprzedników), którzy zaniedbali nadzór nad koncesjonariuszem. Straty z tytułu nieprawidłowości w ich działaniach szacuje na ponad 162 mln zł.