Dow Jones, po kilku nieudanych próbach bicia rekordu zamknięcia z 14 stycznia 2000 r., we wtorek wreszcie ustanowił na koniec dnia maksimum na poziomie 11 727,34 pkt. Choć początek notowań zapowiadał powtórkę z poprzedniego dnia, który zakończył się niewielkimi spadkami indeksów nowojorskich. Traciły firmy technologiczne i sektor energii.
Inwestorzy nie spodziewali się nowych informacji o stanie gospodarki, więc analizowali materiał z poprzedniego dnia. W poniedziałek Instytut Zarządzania Podażą (ISM) opublikował dane o koniunkturze w przemyśle, wskazujące na spadek tempa ekspansji. Popsuło to nastroje na giełdach. Dzisiaj ISM poinformuje o sytuacji w usługach, które wypracowują prawie 90 proc. produktu krajowego brutto, i prawdopodobnie nie będą to dobre wieści.
Na giełdach europejskich po południu traciły indeksy wszystkich, z wyjątkiem Islandii, rozwiniętych rynków, a szczególnej niełaski graczy doświadczyły firmy technologiczne, jak niemiecki Infineon i motoryzacyjne, uznawane za wrażliwe na zmiany cyklu ekonomicznego. Tańsza miedź skłoniła wielu graczy do wyprzedaży akcji spółek surowcowych. Drugi dzień z rzędu traciły też notowane w Londynie firmy oferujące hazard w sieci, którym zaszkodziła decyzja Kongresu USA zabraniająca bankom i emitentom kart kredytowych obsługi tego rynku. Według Eurostatu, po raz pierwszy od prawie trzech lat w strefie euro rośnie bezrobocie, a Komisja Europejska przewiduje, że w przyszłym roku gospodarka państw strefy euro może zwolnić tempo rozwoju. Do zakupów akcji nie zachęcała też perspektywa piątej od grudnia 2005 r. podwyżki głównej stopy procentowej w Eurolandzie, podczas jutrzejszego posiedzenia rady Europejskiego Banku Centralnego.
Pozytywnie wyróżniały się na tle rynku akcje sieci handlowej Tesco, która poinformowała o dobrych wynikach za półrocze.
Indeks Morgana Stanleya dla Azji i Pacyfiku obniżył się o 0,2 proc., gdyż inwestorzy obawiali się o koniunkturę w Stanach Zjednoczonych.