Ceny metali trochę wczoraj spadły, bo dane makroekonomiczne ze Stanów Zjednoczonych zaniepokoiły wielu uczestników tego rynku. Spowolnienie wzrostu tamtejszej gospodarki grozi bowiem zmniejszeniem popytu na metale. Raport o stanie produkcji przemysłowej pokazał, że rozwija się ona wolniej niż prognozowano, a wyraźny spadek popytu na nowe domy spowodował już ograniczenie działalności branży budowlanej. Zapowiadana zapaść w tym sektorze może szczególnie dotkliwie odbić się na cenach miedzi, bo przypada na nie 40 proc. amerykańskiego zużycia tego metalu.
Na spadek cen aluminium, i to w dłuższej perspektywie, mogą też mieć wpływ informacje o zwiększonej produkcji tego metalu. Na przykład: Alcan wznowił pracę swojej huty w Islandii, której część od połowy czerwca była unieruchomiona w wyniku awarii systemu energetycznego. Huta ta produkuje 176 tys. ton aluminium rocznie.
Rosyjski Rusal, który obecnie zajmuje ósme miejsce na świecie w produkcji aluminium, poinformował o rozpoczęciu rozmów z władzami australijskiej prowincji Queensland na temat budowy elektrowni, która dostarczałaby prąd do nowej huty. Huta produkowałaby rocznie 550 tys. ton aluminium, a moc planowanej elektrowni ma wynieść od 500 do 110 megawatów. Łączny koszt tej inwestycji szacuje się na 2,6 mld USD.
Wczoraj po południu za tonę aluminium w kontraktach trzymiesięcznych płacono na Londyńskiej Giełdzie Metali 2540 USD, o 25 USD mniej niż na poniedziałkowym zamknięciu. W miniony wtorek na zamknięciu sesji aluminium kosztowało w Londynie 2534 USD za tonę.