Reklama

Spółki czekają megainwestycje paliwowe

Pod koniec przyszłego roku ruszy realizacja dużych projektów w polskiej branży paliwowej. Spółki budowlane liczą na zwielokrotnienie zysków

Publikacja: 06.10.2006 09:24

W najbliższych latach budownictwo petrochemiczne w Polsce ma przeżywać okres prosperity. Do roku 2010 mają zostać zakończone wielkie inwestycje Orlenu i Lotosu, a także Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. Na uczestnictwo w jakich dużych projektach mogą liczyć spółki budownictwa przemysłowego?

Największe inwestycje

planuje PKN Orlen

Płocki producent paliw zamierza wydać około 13,6 mld zł na budowę nowych instalacji petrochemicznych. Większość z tych pieniędzy - 10,6 mld zł - Orlen wyda w Polsce (2,8 mld zł chce zainwestować w Czechach, a 0,2 mld zł w Niemczech - w związku z rozbudową sieci sprzedaży). Największy krajowy przetwórca ropy przeznaczy pięć miliardów złotych na zaprojektowanie i wykonanie instalacji hydroodsiarczania oleju napędowego (HDS). Prace montażowe mogą ruszyć w IV kwartale przyszłego roku. Mają zakończyć się po trzech latach.

Lotos, drugi co do wielkości wytwórca paliw w Polsce, również inwestuje w nowe instalacje. W ramach Programu Kompleksowego Rozwoju Technicznego, spółka zamierza wydać 5,2 mld zł (m.in. na instalację do hydroodsiarczania oleju napędowego).

Reklama
Reklama

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo planuje w ciągu kilku lat zwiększyć pojemność podziemnych magazynów gazu o około miliarda metrów sześciennych (teraz mieści się w nich 1,6 mld m3 gazu). Tak znaczna rozbudowa bazy magazynowej będzie jednak kosztować spółkę około miliarda złotych. W dalszych latach objętość magazynów PGNiG ma się jeszcze powiększyć - do przynajmniej 3 mld m3. To oznacza kolejny wydatek ok. 0,5 mld zł.

Wiadomo także, że gazowa spółka zleci budowę (za około 400 mln euro) gazoportu w Gdańsku lub Świnoujściu. Prace mają zakończyć się w 2010 r. O finansowanie tego projektu PGNiG nie musi się zbytnio martwić, gdyż są już chętni do wspólnego przedsięwzięcia. - Na pewno Gaz de France rozważa zaangażowanie w projekt gazoportu - mówi Piotr Woźniak, obecny minister gospodarki.

Odpalamy biodiesla

Do lutego 2008 r. w Czechowicach ma się zakończyć budowa instalacji do produkcji 100 tys. ton estrów metylowych rocznie z rzepaku. Są one komponentem biopaliw. Jedyna działająca w naszym kraju instalacja do produkcji biodiesla w Trzebini (należy do Orlenu) pracuje cyklicznie. Przez to, że nie można załadować do instalacji wsadu (olejów) zanim gotowy produkt (estry) jej nie opuści, bardzo trudno jest utrzymać jednakową jakość gotowego paliwa. Instalacja w Czechowicach będzie inaczej działać. Jako pierwsza w Polsce wykorzysta w procesie wytwórczym wirówki. Pozwoli jej to na pracę ciągłą. Grupa Lotos zapłaci za tę możliwość ponad 73 mln zł. Generalnym wykonawcą inwestycji został niemiecki koncern MAN Ferrostaal. To on ma licencję na technologię, która będzie pracować dla Lotosu i to on dostarczy do rafinerii w Czechowicach kluczowe elementy instalacji (wirówki i separatory).

Partnerem MAN-a w Polsce jest Prochem, który już projektuje instalację dla Lotosu (umowę podpisał na początku sierpnia). Warszawska spółka inżynieryjna zrealizuje także cały projekt "pod klucz". Otrzyma za to od MAN-a prawie 23,4 mln zł. Dobrą informacją dla polskiego rynku budowlanego jest to, że podwykonawcami Prochemu mają być polskie firmy budowlane i instalacyjne. Mogą one także liczyć w przyszłości na kolejne zlecenia od Prochemu. Przedstawiciele spółki MAN-Ferrostaal nie ukrywają bowiem, że chcieliby rozszerzyć współpracę ze stołeczną spółką. Mogłaby ona projektować i koordynować wykonanie kolejnych instalacji do produkcji biodiesla w kraju, jak również za granicą. Oczywiście, jeśli Niemcy będą zadowoleni ze współpracy przy realizacji instalacji dla Lotosu. Do tej pory nie ma z tym problemu. - Prochem ma bardzo dobrych inżynierów, którzy znakomicie znają język angielski. Dlatego współpraca z nimi to przyjemność - mówi Damian Garczorz, który odpowiada w koncernie MAN Ferrostaal za inwestycje w naszym kraju. - Prochem jest do tego tańszy od zachodnioeuropejskich konkurentów - dodaje. W Polsce z pewnością powstanie jeszcze kilka instalacji do produkcji biokomponentów. Wszyscy producenci, którzy spełnią normy Unii Europejskiej, mogą bowiem liczyć, że nie będą mieli problemów ze sprzedażą paliw produkowanych z rzepaku. Przypomnijmy bowiem, że zgodnie z przepisami UE, w państwach Wspólnoty już za cztery lata instalacje do produkcji biopaliwa powinny wytwarzać 13,45 mln ton estrów metylowych rocznie. To prawie pięciokrotnie więcej niż w zeszłym roku. Dlatego, wraz z rosnącym zapotrzebowaniem na biopaliwa, na rynku zrobi się też więcej miejsca dla nowych graczy.

Skotan wraz z Alchemią (spółki z portfela Romana Karkosika - znanego inwestora giełdowego) podpisał już kilka miesięcy temu kontrakt na budowę dwóch instalacji do wytwarzania biopaliw. Każda z nich ma produkować po 150 tys. ton estrów metylowych rocznie. Instalacje wybuduje AT-Agrar-Technik. Firma ta dostanie 52 mln euro za inwestycję.

Reklama
Reklama

Spółki budowlane, które liczą na kontrakty związane z zaprojektowaniem, wykonaniem i zmontowaniem instalacji do produkcji biopaliw, mają przed sobą dobre perspektywy. Do 2010 r. zapotrzebowanie na estry w Polsce wzrośnie nawet dwudziestokrotnie, do prawie 1 mln ton rocznie. A to oznacza, że powstaną w naszym kraju kolejne instalacje. Obecnie, oprócz maksymalnie 100 tys. ton biopaliwa rocznie z Trzebini, które w większości trafia na eksport, w kraju zaczyna działać instalacja Elstar Oils. Za kilka tygodni zakończą się testy, a elbląska spółka docelowo będzie mogła wytwarzać 100 tys. ton biopaliwa rocznie.

Przetrwać,

czekając na Eldorado

Duże firmy, które realizują projekty petrochemiczne, wyczekują jednak na wielkie inwestycje Orlenu i Lotosu. - Już za dwa lata będziemy mieć mnóstwo zajęć - cieszy się Włodzimierz Dyrka, prezes Energomontażu-Północ. To bardzo dobra wiadomość dla spółki budowlanej. Czy jednak do czasu realizacji dużych przedsięwzięć firma nie ma kłopotu z niewykorzystanymi mocami? - Nie - odpowiada prezes Dyrka. Szef stołecznej spółki wyjaśnia, że kluczem do sukcesu jest dywersyfikacja działalności: - Jesteśmy aktywni w dwóch obszarach. Oprócz budownictwa specjalistycznego związanego z naftą i gazem, pracujemy także dla sektora energetycznego. Energomontaż Północ wykonuje lub wykona roboty m.in. w elektrowniach: Pątnów 2, Bełchatów i Łagisze. - Dodatkowo, w przyszłym roku, zaczniemy prace w ramach ogromnego projektu w niemieckiej rafinerii w Wilhelmshaffen - cieszy się Włodzimierz Dyrka.

Na zróżnicowanie źródeł przychodów stawia także grupa kapitałowa Polimex-Mostostal.

- Budownictwo petrochemiczne stanowi jedynie 20-25 proc. naszych przychodów - mówi Konrad Jaskóła, prezes Polimeksu-Mostostalu. - Realizujemy jeszcze projekty z zakresu energetyki, budownictwa ogólnego (np. mieszkania), przemysłowego i drogowo-kolejowego. Dlatego mamy duże pole manewru co do wykorzystania zasobów, gdy w jednych branżach dzieje się lepiej, a w innych gorzej - dodaje. Szef Polimeksu jest przekonany, że to właśnie kierowana przez niego grupa kapitałowa będzie jednym z głównych realizatorów największych projektów dla sektora paliwowego. - Ze względu na skalę inwestycji, których należy się spodziewać w najbliższych latach, do współpracy w ramach konsorcjów będziemy zapraszać także firmy zagraniczne - przyznaje prezes Polimeksu. Czy będzie tak również w przypadku bardzo wysokich budynków (biurowców i apartamentowców), których coraz więcej ma powstawać w naszym kraju?

Reklama
Reklama

- Nie spodziewamy się obecnie znaczącego wzrostu inwestycji w powierzchnie biurowe. Oczywiście, będziemy brać udział w przetargach na takie obiekty, ale nie wiążę z tym segmentem szczególnych nadziei - mówi Konrad Jaskóła. Dodaje jednak: - Wszystko zależy jednak od popytu na tego typu powierzchnie. Rynek jest najlepszym regulatorem.

Na duże kontrakty, których realizacja rozpocznie się za dwa lata, liczą także spółki zależne Polimeksu-Mostostalu: Naftobudowa i Naftoremont. - Sami nie jesteśmy w stanie realizowJednak z Polimeksem będziemy obecni we wszystkich większych projektach - mówi Kazimierz Wronkowski, wiceprezes Naftobudowy.

Duże nadzieje związane z przedsięwzięciami Orlenu czy Lotosu wiąże także Mostostal Płock. - To bardzo dobra perspektywa dla naszej spółki - przekonuje Alicja Sułkowska, dyrektor ds. ekonomiczno-finansowych w Mostostalu Płock. Jej zdaniem, już teraz widać oznaki ożywienia na polskim rynku budownictwa petrochemicznego. - W porównaniu z ostatnimi dwoma latami można zauważyć zdecydowaną poprawę naszych usług. Mam nadzieję, że bessa już się skończyła - mówi Alicja Sułkowska.

Stal języczkiem u wagi

- Wysokie ceny metali i surowców energetycznych na świecie, wraz z ciągle rosnącymi globalnymi potrzebami energetycznymi, spowodowały boom na nowe instalacje przetwórcze - mówi Włodzimierz Dyrka z Energomontażu Północ. - Nie dość, że ceny stali wzrosły w ciągu roku o 40 proc., to jeszcze czas realizacji zamówień dotyczących urządzeń czy konstrukcji znacznie się wydłużył - dodaje.

Reklama
Reklama

W przypadku budownictwa petrochemicznego, gdzie do realizacji jednego projektu zużywa się kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt tysięcy ton stali, musiała nastąpić korekta budżetu zaplanowanych instalacji. Inwestorzy często musieli też znaleźć dodatkowe źródła finansowania projektów. - Dlatego m.in. olbrzymie inwestycje Orlenu nie zaczną się w IV kwartale tego roku, ale o rok później - twierdzi prezes Dyrka.

Lider prefabrykacji?

Według przedstawicieli firm z branży budownictwa petrochemicznego, prawdopodobnie w kolejnych latach będzie rosła rola prefabrykacji, czyli przygotowania dużych elementów (ważących nawet po kilkaset ton), które na miejscu inwestycji będzie składać się w całość.

- Specjalizujemy się w takich rozwiązaniach i zamierzamy być regionalnym liderem sprzedaży w tej kwestii - mówi prezes Energomontażu-Północ. Zdaniem Włodzimierza Dyrki, prefabrykacja jest idealnym rozwiązaniem wtedy, gdy inwestycja (budowa) odbywać się będzie na terenie funkcjonującego zakładu. - Stosując tę technologię, w najmniejszym stopniu przeszkadzamy w działaniu pracujących instalacji i jednocześnie pozwalamy innym częściom firmy zarabiać - mówi szef Energomontażu-Północ.

A kadry odpływają...

Reklama
Reklama

Kto jednak ma wykonywać prefabrykaty, skoro wykwalifikowani robotnicy wybierają zagranicznych pracodawców? - Na razie nie jest jeszcze źle, ale odpływ spawaczy czy kierowników budów jest już zauważalny - przyznaje prezes Energomontażu Północ. Podobne obserwacje ma szef Polimeksu. - Rzeczywiście, mamy do czynienia z pewnym niedoborem kadr inżynierskich oraz spawaczy czy monterów. Podejmujemy działania, by zabezpieczyć się przed tym zjawiskiem - tworzymy trwałe powiązania z partnerami i podwykonawcami oraz szkolimy we własnym zakresie nowe kadry - wyjaśnia Konrad Jaskóła.

Co zrobią spółki, jeśli nasili się tendencja dla nich szkodliwa? Jednym z rozwiązań jest podniesienie płac oraz posiłkowanie się siłą roboczą ze Wschodu. - Szkolę kierowników niższego szczebla podczas realizacji kontraktów w Norwegii. Przed realizacją megainwestycji Orlenu czy Lotosu awansuję ich o dwa szczeble w górę - mówi szef Energomontażu- Północ. - Nikt jednak nie zagwarantuje, że wkrótce i oni nie odejdą ze spółki - przyznaje.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama