Orlen domaga się od Yukosu Oil Company zapłacenia kary umownej, ponieważ w 2005 roku należąca wówczas do grupy rosyjskiego koncernu spółka Petroval nie wywiązała się z kontraktu na dostawy ropy do płockiej rafinerii. Wysokość kwoty, jakiej domaga się Orlen, nie została ujawniona.

Kontrakt między Orlenem a Petrovalem zawarto w grudniu 2002 roku. Zarejestrowana w Szwajcarii spółka zależna Yukosu Oil Company zobowiązała się dostarczać do Płocka ropę naftową do 2009 roku. Okres ten - zgodnie z zapisami w umowie - mógł być wydłużony o kolejne trzy lata. Petroval miał co roku dostarczać Orlenowi średnio 3 mln ton surowca. Ta wielkość od 2004 roku mogła być dodatkowo zwiększona do 3,6 mln ton, a od 2006 roku - o kolejne 1,6 mln ton. Mimo to zapisy umowy były realizowane znacznie krócej. W styczniu zeszłego roku Petroval powiadomił Orlen, że wstrzymuje realizację kontraktu z 2002 roku. Kontrahent uzasadnił decyzję tym, że upadający Yukos stracił możliwości realizacji dostaw surowca. W wydanym wówczas specjalnym komunikacie płocki koncern tłumaczył, że "zamierza wykorzystać wszelkie środki prawne, wynikające z kontraktów dla zabezpieczenia swoich roszczeń w stosunku do firm Petroval i Jukos".

We wrześniu na temat zerwanego kontraktu na dostawy surowca przez Petroval z syndykiem masy upadłościowej Yukos Oil Company Eduardem Rebgunem rozmawiali w Rosji wiceprezesi płockiego koncernu Cezary Smorszczewski i Cezary Filipowicz. "Spotkanie poświęcone było przede wszystkim uzgodnieniu spraw związanych z arbitrażami dotyczącymi roszczeń z tytułu dostaw ropy przez Petroval" - poinformował Orlen w piątkowym komunikacie. Przedstawiciele płockiej firmy przypominają, że to właśnie Yukos Oil Company gwarantował wówczas realizację zakontraktowanych dostaw przez Petroval. Dlatego teraz Orlen dochodzi od rosyjskiego koncernu zapłaty kary umownej. Jakie były rezultaty spotkania wiceprezesów Orlenu z syndykiem Eduardem Rebgunem, w komunikacie nie podano.