Temat Transpetrolu znalazł się w tzw. agendzie (czyli programie) zeszłotygodniowego spotkania w Warszawie premiera Słowacji Roberta Fico z szefem polskiego rządu Jarosławem Kaczyńskim - dowiedział się "Parkiet" ze źródeł dyplomatycznych. Chodzi o 49 proc. papierów operatora słowackich rurociągów, które w ramach prywatyzacji w 2002 r. trafiły do Jukosu. Gdy rosyjski kolos zbankrutował, pojawiło się pytanie o przyszłość tego pakietu akcji. Chęć jego zakupu wyraziły: Gazprom, Rosnieft, MOL, Cepro i PERN. Rząd w Bratysławie, który ma pozostałe 51 proc. Transpetrolu, zapowiedział jednak, że przejmie resztówkę.
Słowacy mają jednak kłopot: umowę prywatyzacyjną podpisali z Jukosem i teraz negocjacje nt. odkupienia akcji mogą prowadzić tylko z jego syndykiem Edwardem Rebgunem. Walory Transpetrolu nie należą jednak do Jukosu, ale do jego holenderskiej spółki córki - Yukos Finance. Czy E. Rebgun ma nad nią władzę? Tego nie wie nikt. - Sąd w Holandii orzekł w sierpniu, że ma prawo kontrolować część zagranicznych aktywów Yukosu Finance, ale sędziowie odmówili mu prawa do pełnej kontroli nad firmą - powiedział nam Branislav Zvara, rzecznik ministerstwa gospodarki Słowacji.
Co więcej, faktycznie decydujący głos w sprawie sprzedaży akcji Transpetrolu ma firma Yukos International, nad którą syndyk nie ma żadnej władzy. Być może rzędowi Słowacji nie uda się więc przejąć spółki na własność, a wtedy 49 proc. jej akcje trafi do któregoś z inwestorów.
Transpetrol to istotna część systemu przesyłowego Unii Europejskiej, szczególnie że ma połączenie z rurociągiem Odessa-Brody. Wspólnota chce dywersyfikować źródła dostaw, dlatego zależy jej na możliwości importu kaspijskiej ropy. Przejęcie słowackich rur przez Rosjan to zaprzepaszczenie tej szansy.
Lepszym kandydatem na inwestora może być PERN, zaangażowany już w rozbudowę rurociągu Odessa-Brody. Jego atutem jest to, że w wyniku trwających rozmów z Kazachami mógłby w przyszłości zwiększyć przesył przez system Transpetrolu, na czym zależy Słowakom. - Jesteśmy w stałym kontakcie ze stroną słowacką - przyznaje Marcin Jastrzębski, członek zarządu polskiej firmy. Uchyla się od odpowiedzi, czy PERN rozmawia z właścicielami 49 proc. akcji Transpetrolu.