Reklama

Mocni surowcami

Publikacja: 10.10.2006 09:18

Poniedziałki nie należą do najciekawszych dni pod względem aktywności i zmienności na rynku. Nastawienie przed wczorajszą

sesją było takie, że raczej od tej zasady nie odejdziemy - miało być nudno. Tym bardziej że

w Stanach świętowano Dzień Kolumba. Aktywność na tamtejszych rynkach miała być mała, a więc i u nas nie należało oczekiwać

rewelacji.

Początek sesji potwierdzał te przypuszczenia. Notowania rozpoczęliśmy blisko poziomu piątkowego zamknięcia. Kolejne minuty przyniosły lekki wzrost cen. Po rozruchu na rynku kasowym sytuacja jakoś diametralnie się nie zmieniła. Cały czas wahania były spokojne, a obrót minimalny. Po jakimś czasie przewagę zaczęła zyskiwać strona popytowa. Właściwie trudno tu mówić o jakiejś poważnej przewadze, bo aktywność była na tyle mała, że raptem kilka milionów złotych robiło już dużą różnicę. Faktem jest, że ceny powoli się podnosiły i co jakiś czas dochodziło do wyznaczania nowych maksimów sesji. Motorem wzrostu ponownie, jak w poprzednich miesiącach, były spółki surowcowe. Liderem był KGH unoszony wzrostem cen miedzi na rynkach światowych.

Reklama
Reklama

Zwyżka trwała niemal całą sesję, ale jej skala nie okazała się duża. Rozpiętość sesji nie osiągnęła nawet średniej zmienności obserwowanej w ostatnich dniach. W takiej sytuacji mówienie o poważnym ataku popytu było nadużyciem. Tym bardziej jeśli weźmiemy pod uwagę żałosny obrót. Na rynku od wielu już dni obserwujemy brak aktywności ze strony dużych inwestorów. Jeśli się oni pojawiają, to są to sporadyczne sytuacje i zwykle związane z ustawionymi wcześniej wymianami papierów.

Brak większej aktywności przy zmianach rynkowych skutecznie utrudnia analizę. Co można powiedzieć o ruchu rynku, który w każdej chwili może zostać skutecznie zanegowany, gdyż nie stoi za nim większy kapitał? Owszem, wczoraj przewagę mieli posiadacze długich pozycji, ale nie oznacza to w żadnym wypadku, że tak będzie i dziś. Tu nie widać tendencji czy trendu, którego należałoby się trzymać. Na razie jest to tylko kolejne wahnięcie cen w ramach trwającej już wiele tygodni konsolidacji. Ostatnio wykreślona luka hossy cały czas się trzyma i daje pewną przewagę bykom. Jest ona jednak ulotna. Prawdziwą przewagą będzie dopiero wyjście poza obszar trendu bocznego. Można mieć tylko nadzieję, że w chwili wybicia w końcu wzrośnie obrót.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama