Zdaniem Tomasza Kaczmarka, analityka Domu Maklerskiego BZ WBK, papiery Odlewni kosztują zbyt dużo. Z raportu analityka wydanego 10 października wynika, że - uwzględniając czynniki fundamentalne - wycena akcji starachowickiej spółki powinna oscylować w przedziale 8,7-9,4 zł (w perspektywie najbliższych dwunastu miesięcy). Tymczasem w dniu sporządzenia raportu inwestorzy giełdowi płacili za walory Odlewni po 12,65 zł. - Nie ma żadnego fundamentalnego uzasadnienia dla tak wysokiej wyceny - mówi T. Kaczmarek. Wczoraj nastroje ostygły. Kurs spadł o 9,3 proc., do 10,9 zł.
Tymczasem jeszcze w ostatnim tygodniu września papiery spółki gwałtownie drożały, przy wyraźnie podwyższonych obrotach. Kurs zanotował wówczas rekord - 13,4 zł. - Głównym powodem wzrostu wyceny były plotki o wejściu inwestora. Padało między innymi "magiczne" nazwisko Karkosik - wskazuje T. Kaczmarek.
Zdaniem analityka, nie ma fundamentalnych podstaw do zwyżki kursu. Być może inwestorzy liczą na dobre wyniki finansowe za trzeci kwartał, jednak - jak czytamy w raporcie - reakcja rynku jest przesadzona. W tym roku Odlewnie zainwestowały w modernizację urządzeń produkcyjnych. - Ma to zwiększyć moce i istotnie obniżyć koszty wytworzenia. Jednak uwzględniliśmy to już w poprzedniej wycenie przedsiębiorstwa - tłumaczy T. Kaczmarek. W majowym raporcie DM BZ WBK oszacował wartość papierów Odlewni na 7,5 zł i sugerował ich akumulowanie. Broke, oprócz klasycznych rekomendacji, przyznaje punkty, odzwierciedlające atrakcyjność wyceny rynkowej spółek. W stosunku do maja ocena Odlewni spadła o 3 punkty, do 1.
Według szacunków T. Kaczmarka, spółka zarobi w tym roku 6 mln zł netto, przy 119 mln zł przychodów.