- Chcemy z przewoźnika przekształcić się w firmę logistyczną - deklaruje Władysław Szczepkowski, prezes PKP Cargo, drugiej pod względem wielkości przewozów towarowych firmy kolejowej w UE. Pomóc ma w tym nowa strategia spółki, która zostanie zatwierdzona do końca roku.

Wchodzący w skład grupy PKP przewoźnik nadal pozostaje największym podmiotem na polskim rynku, choć jego udział z roku na rok topnieje (w ub.r. było to 54 proc.). Skutecznie konkuruje z nim około 70 prywatnych firm. Spadają mu także przewozy towarowe - w 2005 r. przewiózł on blisko 145 mln ton ładunków wobec ponad 156 mln ton rok wcześniej. Dodatkowe problemy spółka może mieć z otwarciem od 1 stycznia 2007 r. polskiego rynku towarowego. Od tego dnia będą mogli działać na nim zagraniczni przewoźnicy. A niemieckie i rosyjskie koleje już szykują się do wyeliminowania PKP Cargo z tranzytu przez Polskę towarów na trasie Wschód-Zachód. Nie należy więc się dziwić, że plan spółki to ucieczka do przodu. Zakłada wejście na rynki kolejowe sąsiednich państw, zakupy i modernizację taboru, budowę około 10 centrów logistycznych, a nawet przyjęcia spółek spoza grupy PKP. Jak mówi W. Szczepkowski, firma zamierza zrealizować także odkładane od kilku lat inwestycje w informatyzację swojej działalności. - Chcemy, by nasi klienci wiedzieli, gdzie aktualnie znajduje się ich przesyłka - tłumaczy prezes.

Istotną przeszkodą w realizacji ambitnych zamierzeń PKP Cargo może być brak pieniędzy. W. Szczepkowski nie ujawnia, ile będzie kosztować wdrożenie strategii. Nieśmiało jednak przyznaje, że już mogą być problemy z pozyskaniem funduszy na budowę centrów logistycznych (dwa pierwsze już są realizowane, a dla pozostałych spółka szuka lokalizacji).

Nie wyklucza także, że zamiast samemu działać na zagranicznych rynkach, firma może wejść w alians z innym przewoźnikiem. PKP Cargo miało w okresie styczeń-sierpień br. 50 mln zł zysku netto.