Atak popytu zakończył się niepowodzeniem i notowania szybko spadły w ostatniej godzinie
Wydarzeniem wczorajszej sesji był zapewne rekord liczby otwartych pozycji, która na jednej serii przekroczyła pułap 50 tys. sztuk. Ma to swoje odzwierciedlenie w statystyce, ale może mieć również wpływ na przebieg notowań. Wysoka LOP sugeruje bowiem, że na rynku ma miejsce silna polaryzacja oczekiwań. Oczekiwań tym istotniejszych, że popartych ruchem kapitału. Tu nie chodzi o ocenę sytuacji przez analityków i komentatorów, ale o rachuby inwestorów, którzy zaryzykowali własne pieniądze.
Silnie sprzeczne oczekiwania sprawiają, że rynek jest gotowy do wykonania szybkiego ruchu. Klub niedźwiedzi mimo zwyżki cen nie obawiał się. Posiadacze krótkich pozycji nie dość, że nie uciekali z rynku, to jeszcze dokładali do puli. Członkowie klubu byków, czując się stroną wygraną (ceny przecież rosły), nie pozostawali dłużni. Ktoś powie w końcu "sprawdzam". Tym sprawdzianem jest prawdopodobnie trwająca obecnie walka w okolicy oporów. Indeks walczy na poziomie linii trendu łączącego szczyty z maja i przełomu lipca i sierpnia br. Kontrakty do analogicznej linii nawet nie doszły, gdyż nie mogą sobie poradzić z poziomem szczytu z początku września. Komuś w końcu puszczą nerwy. Strona przegrana sama będzie się dobijać, przyspieszając niekorzystny dla siebie ruch cen poprzez zamykanie stratnych pozycji. Która to będzie strona?
Wydawało się, że już po wczorajszej sesji będziemy znali odpowiedź na to pytanie. Popytowi udało się bowiem podnieść ceny wystarczająco wysoko, by naruszyć wspomniane poziomy oporu. Tak w przypadku indeksu, jak i kontraktów. W chwili naruszenia wystarczyło, by popyt mocniej zaatakował i wybicie stałoby się faktem. Obrót był wprawdzie niższy od tego z poprzedniej sesji, ale nie na tyle, by podważać wiarygodność takiego sygnału. To okazało się poza zasięgiem kupujących. W najważniejszym momencie sesji popyt zawiódł, czego efektem był szybki spadek cen w ostatniej godzinie notowań. Nie był on na tyle głęboki, by zredukować do zera szansę na kolejny atak, ale po tym fiasku bykom trudniej będzie przekonać graczy, by inwestowali we wzrosty. Wybicie poza obszar konsolidacji jest nadal realne, a więc wynik walki na oporze jeszcze nie jest rozstrzygnięty. Pokazała to LOP, która była stabilna nawet w końcówce sesji. Nikt nie zamierza rezygnować.