Już w piątek WIG20 zbliżył się do kolejnego z serii oporów - do szczytu z 28 lipca (3191 pkt). Na razie byki okazały się zbyt słabe, by pokonać tę barierę. Konsekwencją tego był spadek w trakcie wczorajszych notowań (choć na zamknięcie indeks wyszedł na minimalny plus). Jego skala nie była jednak na tyle duża w porównaniu ze skokiem w górę w ubiegłym tygodniu, by można było wieścić zakończenie całej fali wzrostowej. Na razie można założyć, że mamy do czynienia z korektą. Zresztą przemawia za tym sam przebieg sesji. Spadek WIG20 trwał w zasadzie jedynie nieco ponad pół godziny, a do końca sesji straty udało się odrobić. Wiara w utrzymanie zwyżki okazuje się wciąż większa niż pokusa realizacji zysków.
Wspomniany szczyt indeksu z koñca lipca ma do?æ specyficzne znaczenie. Wyznaczał on bowiem kres wyjętkowej siły warszawskiego parkietu wzglźdem innych rynków wschodzęcych. Praktycznie przez cały lipiec WIG20 szedł w górź, ignorujęc zdecydowanie słabsze zachowanie indeksu MSCI dla rynków wschodzęcych. Konsekwencje tego okazały siź zresztę niedługo pó?niej bolesne, gdyż w sierpniu to WIG20 okazał siź maruderem. Obecnie mamy ponownie do czynienia z dużę siłę naszego rodzimego rynku na tle zagranicy. Chociaż nie musi siź to staæ z dnia na dzieñ, to w którym? momencie powinno doj?æ do powrotu do stanu równowagi - albo przez zatrzymanie zwyżki
WIG20, albo przez szybszy wzrost innych rynków wschodzęcych. Wczorajsza korekta zapowiada byæ może ten pierwszy scenariusz.
Spo?ród spółek z WIG20 najmocniejszym walorem okazała się wczoraj Agora. Wzrost o ponad
5 proc. sam w sobie nie byłby szczególnym wydarzeniem, gdyby nie szybko zmieniająca się sytuacja techniczna tej spółki. Już w piątek kurs naruszył wrześniowy szczyt (31,6 zł). Wczoraj jego pokonanie zostało przypieczętowane, a jednocześnie notowania wkroczyły