Standard & Poor`s (S&P) jest zdania, że wydatki publiczne na Słowacji będą w przyszłym roku na tyle niskie, że kraj ma szansę na wejście do strefy euro w 2009 r. - Inflacja, która zgodnie z naszymi prognozami wyniesie w 2007 r. 2,7 proc., a rok później 2,5 proc., nie powinna zaszkodzić w spełnieniu kryteriów z Maastricht - mówi "Parkietowi" Kai Stukenbrock, frankfurcki analityk agencji ratingowej. S&P twierdzi jednocześnie, że finanse publiczne nie są całkiem stabilne i jest ryzyko, że wydatki będą wyższe, niż zakłada przyjęty 11 października przez gabinet projekt budżetu. Ustawa, która przewiduje, że deficyt w 2007 r. wyniesie 2,9 proc. PKB, czeka jeszcze na głosowanie w parlamencie. Ponieważ rząd ma jednak większość miejsc, nie powinno być problemu z jego przyjęciem.
Obecnie Słowacja ma długookresowy rating na poziomie A, krótkookresowy A-1 i jest on stabilny (Polska ma nieco gorsze oceny - BBB+/stabilny/A-2).- Jeżeli Słowacja nie przyjmie wspólnej europejskiej waluty w planowanym dotychczas terminie, może to być podstawą do obniżenia ratingu kraju - twierdzi Stukenbrock. Wydaje się jednak, że wszystko jest na dobrej drodze. - Projekt budżetu jest realistyczny i deficyt w 2007 r. nie powinien przekroczyć 3 proc. PKB - dodaje ekspert.
Firma największego zagrożenia dla stabilności finansów publicznych dopatruje się w służbie zdrowia, która jest w centrum uwagi rządu. Zniesienie współfinansowania wizyt u lekarzy przez chorych i wyższe wydatki na ten sektor mogą wpłynąć na powiększenie dziury budżetowej.