Prezydent Lech Kaczyński podpisał wczoraj po południu nowelizację prawa bankowego, która pozwala na dokonywanie w naszym kraju podziału banków. Zmianę w przepisach poprzedniego dnia wieczorem uchwalił Senat. Do zamknięcia tego wydania "Parkietu" nie ukazał się jeszcze "Dziennik Ustaw", w którym nowe przepisy powinny być ogłoszone, ale to już tylko formalność.

Nowelizacja była elementem kwietniowej umowy rządu z UniCredit dotyczącej fuzji Pekao i Banku BPH. UCI zobowiązał się, że przed połączeniem polskich banków wydzieli z BPH 200 oddziałów, które sprzeda zewnętrznemu inwestorowi. Rząd obiecał, że do 19 października (a więc do wczoraj) doprowadzi do zmian w przepisach, pozwalających na dzielenie banków.

Strona rządowa dotrzymała słowa. A nawet gdyby wejście w życie nowelizacji prawa bankowego miało się opóźnić kilka dni, włoski inwestor z pewnością zdecydowałby się poczekać (choć kilka miesięcy temu nieoficjalnie zapowiadano, że jest przygotowany awaryjny wariant fuzji i wydzielenia obiecanych placówek z połączonego Pekao-BPH). W grę wchodzą bowiem niemałe pieniądze. Zwracał na to uwagę jeszcze w trakcie prac parlamentarnych nad nowelizacją NBP. Chodzi o podatek od czynności cywilnoprawnych. Gdyby Włosi zdecydowali się najpierw połączyć Pekao i BPH, a dopiero potem sprzedali "zorganizowaną część przedsiębiorstwa bankowego", podatek byłby naliczany od aktywów. Przy wydzielaniu części banku według nowych przepisów wysokość podatku będzie zależała nie od aktywów, lecz od kwoty podwyższenia kapitału w banku przejmującym. Według NBP, w przypadku BPH różnica z punktu budżetu państwa to kilkaset milionów złotych.

Jak sugerują prawnicy, nowe przepisy nie będą obowiązywały zbyt długo. Dlaczego? Nowelizacja nierówno traktuje banki polskie i z innych krajów Unii Europejskiej, co powoduje, że można jej zarzucić niezgodność z normami unijnymi. Stawia też w uprzywilejowanej pozycji krajowe banki komercyjne wobec spółdzielczych (tych wciąż nie wolno dzielić). To oznacza, że prawdopodobne jest zaskarżenie nowych przepisów do Trybunału Konstytucyjnego.