Richard Driehaus to jedna z najniezwyklejszych osobowości z Wall Street. Jest twórcą jednej z najbardziej przewrotnych filozofii inwestowania. Giełdową maksymę "kupuj tanio, sprzedawaj drogo" zamienił na "kupuj drogo, sprzedawaj tanio", a z analizy technicznej uczynił naczelne narzędzie do inwestowania pieniędzy klientów. Jaki skutek? Przez dwanaście lat, kiedy zarządzał funduszami, średnia roczna stopa zwrotu przekroczyła 30 proc., praktycznie dublując indeks S&P 500. Każde 1000 dolarów przekazane Driehausowi pod opiekę przemieniłoby się w ponad 23 tysiące.
Niełatwe początki
Przygoda z giełdą dla wielkiego inwestora rozpoczęła się dość wcześnie, bo gdy miał zaledwie 13 lat. Za zaoszczędzone na rozwożeniu gazet tysiąc dolarów nabył swoje pierwsze papiery. Wskazówki, co kupować, a co sprzedawać, znajdował w codziennej prasie, jednak tamtejsze rekomendacje nie dawały najlepszych rezultatów. Wielkość jego portfela zamiast rosnąć, kurczyła się. To skłoniło Richarda do własnych poszukiwań.
Po ukończeniu studiów otrzymał posadę analityka w jednej z niewielkich amerykańskich firm brokerskich. Zajmował się tworzeniem rekomendacji maklerskich, jednak żadna z nich nigdy nie została wykorzystana przez zarządzających. Powód? Zbyt wysoki wskaźnik C/Z (cena do zysku) polecanych papierów. Słynny inwestor był zdania, że giełdowi gracze zbyt pochopnie odrzucają wysoko wyceniane akcje. Może to być po prostu odzwierciedlenie dobrych perspektyw spółki, a większość ludzi po prostu obawia się dużego ryzyka. Po dwóch latach pracy, nie widząc możliwości wcielenia swojej filozofii w życie, Driehaus opuścił biuro maklerskie.
Kolejną pracę udało mu się znaleźć w banku inwestycyjnym z Chicago. Przełożeni szybko zorientowali się, że jego rekomendacje, choć zdecydowanie odmienne od tego, co zwykle przygotowywali analitycy, sprawdzały się z zadziwiającą skutecznością. Wskazywanym przez Driehausa papierom niemal zawsze udawało się pokonać rynek. Pełen uznania zarząd, przyznał mu w nagrodę 400 tysięcy dolarów do samodzielnego zarządzania. Dla Richarda była to chwila przełomowa. Po raz pierwszy otrzymał prawdziwą szansę zastosowania swoich pomysłów w praktyce.