Po prawie dwumiesięcznej przerwie Giełda Papierów Wartościowych wznawia obrót akcjami Optimusa. Notowania papierów były zawieszone od 30 sierpnia. W ten sposób zarząd giełdy zareagował na decyzję Komisji Papierów Wartościowych i Giełd, która ukarała spółkę wykluczeniem z obrotu na rynku regulowanym od 1 grudnia (to sankcja za poważne naruszenie przez Optimus obowiązków informacyjnych). GPW zdecydowała o wznowieniu notowań dopiero po tym, jak Komisja Nadzoru Finansowego pozytywnie rozpatrzyła wniosek spółki i uchyliła karę nałożoną przez swoją poprzedniczkę (KPWiG). Utrzymała w mocy jedynie grzywnę w wysokości 500 tys. zł.
Kontrowersyjna decyzja
Sierpniowa decyzja Komisji Papierów Wartościowych i Giełd wzbudziła wiele wątpliwości ze strony inwestorów oraz organizacji działających w ich imieniu. Akcjonariat Optimusa jest rozdrobniony. Ponad 60 proc. akcji spółki jest w rękach drobnych udziałowców, którzy - gdyby decyzja nie została zmieniona - zostaliby z pakietami akcji. Mimo silnego konfliktu między starym i nowym największym udziałowcem (Zbigniewem Jakubasem, znanym inwestorem giełdowym, i Michałem Dębskim, właścicielem skierniewickiej fabryki Zatra), w tej kwestii wszyscy byli zgodni - Komisja chciała ukarać spółkę, ale konsekwencje ponieśli drobni akcjonariusze. Według Łukasza Dajnowicza z KNF, kara spełniła rolę edukacyjną - zawieszenie notowań akcji jest przestrogą dla ewentualnych naśladowców.
Na początku czerwca Optimus poinformował rynek, że planuje przeprowadzenie dużej emisji akcji. Spółka poinformowała, że rada nadzorcza upoważniła zarząd do podjęcia działań zmierzających do podwyższenia kapitału zakładowego. Mowa była o pozyskaniu kilkudziesięciu milionów złotych na rozwój i przejęcia. Inwestorzy zareagowali entuzjastycznie, kurs akcji przekroczył 8 zł. Miesiąc później wszyscy zainteresowani firmą przeżyli spore zaskoczenie. 10 lipca firma poinformowała, że emisja faktycznie miała miejsce, ale przeprowadzono ją bez prawa poboru. Okazało się, że operację przeprowadzono miesiąc wcześniej. Wszystkie nowe akcje objął po złotówce Michał Dębski i stał się tym samym największym udziałowcem firmy - właścicielem 30 proc. kapitału. O transakcji nie wiedział nic nawet dotychczasowy największy akcjonariusz Zbigniew Jakubas, którego zaangażowanie w spółce zmniejszyło się wbrew jego woli z ponad 21 do 14,2 proc. Dodatkowo okazało się, że Michał Dębski nie zapłacił spółce gotówką. Przekazał jej część 30 proc. udziałów w skierniewickiej Zatrze, która składała dla Optimusa komputery. Wcześniej zarząd głośno mówił o swojej strategii outsourcingu, czyli zlecaniu produkcji poza firmę. Jednak po objęciu udziałów w Zatrze produkcja pośrednio wróciła do Optimusa.
Rozpętało się piekło