Reklama

Powtórka sprzed dwóch lat

Obecne zachowanie WIG20 bardzo przypomina wydarzenia z drugiej połowy 2004 r. To może zapowiadać kontynuację hossy

Publikacja: 28.10.2006 08:56

W przeciwieństwie do optymistycznej pierwszej połowy miesiąca, od dwóch tygodni WIG20 błądzi w miejscu. Można odnieść wrażenie, że poziom 3200 pkt jest nie do przeskoczenia. To że akurat na tej wysokości pojawiły się problemy z kontynuacją zwyżki, nie jest szczególnym zaskoczeniem. Na poziomie 3191 pkt znajduje się bowiem lipcowy szczyt, broniący drogi do położonego wyżej szczytu z maja (3348 pkt).

Znany scenariusz

Jako optymistyczny można traktować fakt, że WIG20, mimo problemów ze zwyżką, nie odbił się od wspomnianej bariery, a jedynie na niej balansuje. Mamy więć do czynienia raczej z korektą, a nie z fazą wycofywania się inwestorów z rynku. Inna sprawa to, że WIG20 ponownie "ociąga się" ze zwyżką mimo dobrych nastrojów na giełdach światowych. Trudno wyobrazić sobie, że amerykańskie indeksy będą długo jeszcze rosnąć w dotychczasowym tempie. Prawdopodobne wydają się dwa scenariusze - albo zakończenie trendu wzrostowego na rynkach akcji na świecie, albo uspokojenie zwyżki za oceanem, np. na skutek przepływu kapitałów na rynki wschodzące kosztem rozwiniętych.

Z długoterminowego punktu widzenia zwyżka WIG20 nadal niemal do złudzenia przypomina drugą połowę 2004 r. Od ponad czterech miesięcy półroczna stopa zwrotu z WIG20 balansuje na poziomie zera. W czasie całej hossy trwającej od połowy 2003 r. taka sytuacja zdarzyła się jedynie właśnie w drugiej połowie 2004 r. Co prawda półroczna stopa zwrotu sięgnęła zera także w maju 2005 r., ale było to chwilowe wydarzenie.

Analogia w zachowaniu półrocznej stopy zwrotu z 2004 r. wynika z podobnego układu technicznego WIG20. Początek tej całej rozbudowanej formacji wyznaczał przed dwoma laty szczyt z kwietnia 2004 r., po którego ustanowieniu indeks zanotował gwałtowny, ale dość krótkotrwały spadek. Później WIG20 potrzebował aż ośmiu miesięcy, by pokonać kwietniowy szczyt. Tym razem również mamy do czynienia z mozolnym procesem odrabiania strat, a celem jest pokonanie majowego wierzchołka. Od momentu jego ustanowienia minęło już ponad pięć miesięcy.

Reklama
Reklama

Wszystko zależy od miedzi

Te analogie w zachowaniu WIG20 nie są przypadkowe. W pewnym stopniu tłumaczyć je można oddalaniem się gospodarki od szczytowego tempa wzrostu. W 2004 r. obniżanie rocznej dynamiki produkcji przemysłowej rozpoczęło się właśnie w kwietniu (czyli w miesiącu, w którym WIG20 ustanowił szczyt) i trwało aż do marca 2005 r. W tym roku rekordową dynamikę produkcji zanotowano już w maju (19,1 proc.), a do września zmalała do 11,7 proc. Z drugiej strony, w przeciwieństwie do 2004 r., szybko w górę idzie indeks MIDWIG, co sugeruje, że o słabym tempie zwyżki WIG20 decydują jednak inne czynniki.

Uderzająco podobne do 2004 r. jest zachowanie notowań miedzi, które podobnie jak obecnie najpierw przeżyły załamanie (w kwietniu i maju 2004 r.), by potem się odbić i przez kilka miesięcy praktycznie stać w miejscu. Tym razem już od lipca kurs miedzi pozostaje w szerokim trendzie bocznym (7-8 tys. USD). Analogia z 2004 r. każe oczekiwać, że jest to stabilizacja przed dalszą zwyżką. Taki scenariusz wydarzeń dawałby szansę na hossę na akcjach KGHM w pierwszej połowie przyszłego roku, a to byłaby dobra wiadomość dla WIG20. Koncern miedziowy ma wciąż największy udział w tym indeksie (po czwartkowej sesji przekraczał 14 proc.). Na razie jednak to właśnie stabilne ceny miedzi nie pozwalają WIG20 na pokonanie tegorocznego szczytu.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama