"Dzisiejsze otwarcie było na sporym minusie. Ważnym poziomem wsparcia było 3.100 pkt i z tego poziomu nastąpiło wybicie, ale jego zasięg był niewielki. Kolejna część sesji znowu przyniosła spadki. Wpłynęła na to ogólna słabość popytu i dane o dynamice wydatków i dochodów ludności w USA - dynamika okazała się wyższa co może zrodzić presję inflacyjną i grozi podwyżką stóp procentowych przez Fed" - powiedział Maciej Bobrowski, analityk Beskidzkiego Domu Maklerskiego.
W ocenie analityka, poniedziałkowe mocne spadki nie wyznaczają trendu na kolejne dni.
"Pomimo tych silnych spadków, to wyniki sesji nie dają sygnałów w którą stronę podąży rynek. Z jednej strony właściwie nienaruszone pozostało silne wsparcie na 3.100 pkt z drugiej nie widać silnego popytu" - powiedział Bobrowski.
Dodał, że sesja we wtorek przed wolnym od pracy dniem powinna być raczej spokojna.
"Jutro raczej nie spodziewałbym się wielkich zmian. Chyba, że PKO BP poda wyniki bardzo różne od oczekiwań" - powiedział analityk.