Giełdy nowojorskie poniedziałkowe sesje zaczęły od spadków. W znacznej mierze sprawił to Wal-Mart, największa na świecie sieć handlu detalicznego. Październik okazał się gorszy niż planowano, gdyż, według wstępnych obliczeń, sprzedaż wzrosła zaledwie 0,5 proc. Tak złego miesięcznego wyniku Wal-Mart nie miał od dwóch lat. O słabnącej sile konsumentów inwestorów przekonywał też raport o wydatkach osobistych we wrześniu. Ich wzrost wyniósł 0,1 proc., podczas gdy ekonomiści liczyli na 0,2 proc., tyle samo co w sierpniu. W okresie pierwszych ośmiu miesięcy roku średnia wyniosła 0,6 proc. Inflacja bazowa powiązana z wydatkami konsumentów, zgodnie z oczekiwaniami, wyniosła 0,2 proc., ale wskaźnik roczny osiągnął 2,4 proc., a więc był powyżej poziomu (1-2 proc.) uznawanego przez Fed za bezpieczny.

Na rynkach europejskich akcje również taniały, a czołowe pozycje na liście winowajców zajmowały takie spółki jak brytyjski producent słodyczy Cadbury Schweppes, holenderski bank ABN Amro i francuska firma Schneider Electric, największy na świecie wytwórca przełączników. Cadbury, właściciel Wedla, poniósł konsekwencje obcięcia prognozy wyników, a Schneiderowi zaszkodził apetyt na American Power Conversion. Cenę 6,1 miliarda dolarów wielu graczy uznało za zbyt wysoką i pozbywali się akcji. ABN Amro odczuł koszty integracji włoskiego działu, musiał też zwiększyć rezerwy na złe kredyty. Wprawdzie w trzecim kwartale osiągnął wyższy zysk niż prognozowali analitycy, ale inwestorzy uznali, że Holendrzy mają problemy z kontrolą kosztów.

Giełda w Tokio dopiero w poniedziałek mogła zareagować na piątkowe informacje o spadku tempa rozwoju gospodarki w USA, Indeks Nikkei 225 stracił aż 1,9 proc. Jednak dzięki wzrostom na kilku giełdach regionu Azja-Pacyfik straty wskaźnika Morgana Stanleya udało się ograniczyć do 1,1 proc. Rekordowe wartości indeksy osiągnęły w Bombaju (Indie) i Dżakarcie (Indonezja).