Większość piątkowej sesji upłynęła na wyczekiwaniu na publikację danych w USA o 14.30, a przyzwoity poziom obrotów utrzymywał jedynie PKO BP, gdzie inwestorzy przygotowywali się na wejście do obrotu akcji pracowniczych, oraz KGHM, która w poniedziałek (po sesji) też będzie w centrum zainteresowania, gdy poda swoje wyniki za III kwartał.
Te dwa wydarzenia powinny trochę przyćmić publikację raportu z amerykańskiego rynku pracy, a stało się zupełnie odwrotnie - warszawski parkiet najgwałtowniej zareagował na te dane. Nie wynika to bynajmniej z przełożenia kondycji amerykańskiego rynku pracy na polskie indeksy. Wzrost po danych związany był ze spekulacją połączoną z arbitrażem na rynku terminowym. Ponownie ogon zamachał psem. Zderzenie niskiej płynności na piątkowej sesji ze sporymi zleceniami na kontraktach uruchomiło arbitraż i gwałtownie przesunęło rynek na wyższy poziom. Takie ustawianie rynku nie jest wskazówką na kolejne sesje.
Jeśli chodzi o dane Nonfarm Payrolls, należy zwrócić uwagę, że powtórzyła się historia z ostatniego miesiąca i o interpretacji danych zdecydowała nie bieżąca liczba nowych miejsc pracy, ale rewizje. Wrzesień zrewidowano w górę o 97 tys., a sierpień o 42 tys. Wszystko to zmusza do mniej nerwowych reakcji i oceniania przynajmniej trzymiesięcznych średnich. Przed piątkową publikacją średnia ta była na poziomie 121 tys., co wobec zeszłorocznej średniej
(165 tys.) i średniej z pierwszej
połowy 2006 roku (145 tys.) zwiastowało kolejne kłopoty amerykańskiej gospodarki. Po rewizjach średnia trzymiesięczna wzrosła do 157 tys.