Reklama

Akcje pracownicze PKO BP:jedna wielka niewiadoma

Zarząd banku uważa, że posiadacze papierów pracowniczych nie spowodują trwałego spadku notowań. Czy ma rację?

Publikacja: 06.11.2006 08:17

Dziś - po dwóch latach od debiutu giełdowego PKO BP - swoje papiery mogą sprzedać posiadacze akcji pracowniczych największego polskiego banku. Byli i obecni pracownicy PKO BP dysponują 10,45 proc. akcji, które - według kursu z piątkowego zamknięcia - mają wartość blisko 4,2 mld zł. Jak wielu posiadaczy papierów zechce je sprzedać w pierwszych dniach po uwolnieniu?

Bank się nie boi

Sławomir Skrzypek, pełniący obowiązki prezesa banku, zapewniał w ubiegłym tygodniu, że takiej groźby nie ma. Jak twierdzi, z sondażowych rozmów z pracownikami wynika, że nie mają oni zamiaru zalać rynku walorami swojego banku.

Co się jednak stanie, gdyby pracownicy zdecydowali się tłumnie na sprzedaż akcji? "Opierając się na doświadczeniach innych dużych podmiotów, w przypadku których realizowane były programy udostępniania akcji pracowniczych, należy stwierdzić, że wprowadzenie akcji pracowniczych do obrotu giełdowego nie oddziałuje niekorzystnie na kurs akcji danej spółki. Jak wynika z analizy podobnych procesów, ewentualne spadki kursów akcji, po wprowadzeniu do obrotu akcji pracowniczych, dotyczą tylko maksymalnie kilkunastu sesji" - powiedział nam Marek Kłuciński, rzecznik PKO BP.

Jak wynika z obliczeń samego banku, gdy do obrotu dopuszczono akcje pracownicze Telekomunikacji Polskiej, przez miesiąc kurs spadał (notowania obniżyły się niemal o 11 proc.), ale potem nastąpiło odbicie. Z kolei w przypadku KGHM po uwolnieniu akcji pracowniczych kurs rósł, a nie spadał.

Reklama
Reklama

Być może właśnie ze względu na pozytywne doświadczenia z innymi spółkami bank nie zdecydował się na to, by sprzedaż akcji pracowniczych PKO BP miała zorganizowany charakter (np. przez znalezienie chętnego do zakupu tych walorów). Przynajmniej nic o takiej operacji nie wiadomo. Rzecznik nie odpowiedział na pytanie, czy zarząd podjął albo zamierza podjąć jakieś kroki, żeby zminimalizować ryzyko wzrostu podaży akcji i spadku notowań banku. Na temat sprzedaży akcji pracowniczych nie chcieli również wypowiadać się związkowcy (kontaktowaliśmy się z przedstawicielami Solidarności w PKO BP).

Łatwo sprzedać

Ryzyko spadku notowań największego krajowego banku zmniejszyłyby jakiekolwiek utrudnienia w sprzedaży akcji. Jak się okazuje, procedura nie nastręcza jednak żadnych trudności. Zlecenie sprzedaży będzie można złożyć, nawet nie posiadając rachunku w domu maklerskim (choć założenie rachunku i prowadzenie go w DM PKO BP do końca roku dla pracowników banku darmowe). Wystarczy przyjść do POK-u DM albo jednego z tych oddziałów banku, które prowadzą sprzedaż obligacji skarbowych (takich placówek bank ma ponad tysiąc), z dowodem tożsamości i pamiętać numer rachunku bankowego, numer NIP i adres urzędu skarbowego.

W przypadku prywatyzowanych spółek akcje pracownicze stają się przedmiotem nieoficjalnego obrotu. PKO BP nie jest tu wyjątkiem. W internecie nietrudno wciąż znaleźć zamieszczane jakiś czas temu ogłoszenia w stylu: "kupię każdą ilość akcji pracowniczych PKO BP". Jak wiele walorów zmieniło w ten sposób właściciela - nie wiadomo. To może być czynnik ograniczający podaż papierów należących do pracowników. Podobny może być wpływ pożyczek pod zastaw takich akcji. Tego typu pożyczek udzielały również banki, np. Deutsche Bank PBC (w piątek po południu jego pracownicy nie byli w stanie ustalić, ile takich kredytów udzielono pod zabezpieczenie akcji PKO BP). Taką ofertę miał również sam PKO BP. Według informacji sprzed kilku tygodni, na pożyczkę pod zastaw akcji zdecydowało się tam 6,5 tys. osób, które pożyczyły 120 mln zł. Akcje pracownicze dostało 48 tys. osób. Na zabezpieczony akcjami kredyt we własnym banku decydował się więc co siódmy posiadacz gratisowych walorów PKO BP.

KomentarzMarta Jeżewska

analityk DI BRE Banku

Reklama
Reklama

Tak naprawdę nikt nie wie,

czego się

spodziewać

Tak naprawdę nikt nie wie, czego się spodziewać po uwolnieniu akcji pracowniczych PKO BP. Nie było żadnych oficjalnych deklaracji ze strony banku. P.o. prezesa zapewniał ostatnio, że "z rozmów sondażowych" wynika, iż podaż

akcji nie będzie duża. Ale wiarygodność takiego sondażu jest ograniczona. Trzeba pamiętać, że duża część osób, które otrzymały akcje pracownicze, nie jest już zatrudniona w banku. Myślę więc, że również w banku nie do końca wiedzą, jak będzie wyglądała sytuacja.

Inną kwestią jest nastawienie inwestorów instytucjonalnych. Jeśli liczą oni na podaż akcji w celu zakupów PKO BP, będzie to dla nich znakomita okazja. Inaczej z tymi inwestorami, którzy walory banku kupili jakiś czas temu i nie planują zwiększać zaangażowania.

Reklama
Reklama

Dariusz Górski

analityk DB Securities

Inwestorzy nie wierzą w dużą podaż papierów

pracowniczych

Perspektywę podaży akcji pracowniczych traktowałbym jako znakomitą okazję do zakupów, a nie jako zagrożenie spadkiem kursu. Chyba właśnie takie jest nastawienie rynku, co widać po notowaniach PKO BP. Kurs przez pewien czas był co prawda niższy, część osób mogła wstrzymywać się z zakupami właśnie w oczekiwaniu na sprzedaż tych walorów. Potem jednak kurs odbił się w okolice 40 zł. Wygląda na to, że rynek nie wierzy w dużą podaż akcji pracowniczych. Przemawiają za tym również doświadczenia z poprzednich lat z akcjami innych dużych spółek.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama