Czy rozwój największego producenta prezerwatyw może zostać zahamowany przez prawicowych polityków? Posłowie pracujący nad "Narodowym programem wspierania rodziny" chcą ustawowo ograniczyć używanie środków antykoncepcyjnych. Unimil kontroluje aż 65 proc. sprzedaży prezerwatyw w kraju. W III kwartale miał prawie 9,5 mln zł przychodów i blisko 1,4 mln zł zysku netto. Prezes spółki Grzegorz Winogradski nie obawia się, że inicjatywy polityków doprowadzą do ograniczenia lub zakazu sprzedaży produktów Unimilu. - Nie znamy szczegółowych rozwiązań proponowanych przez posłów - mówi G. Winogradski. Wydaje się jednak rozbawiony pomysłem: - Znając przekorność Polaków, mogę się raczej spodziewać wzrostu przychodów, bo wszyscy zaczną kupować na zapas - śmieje się prezes. A na poważnie, spółka ma szerokie plany ekspansji na rynkach zagranicznych. Chciałaby np. w ciągu trzech lat podwoić udział na rynku niemieckim do około 20 proc. Prezesa dziwią też stwierdzenia niektórych posłów, że prezerwatywy zwiększają niepłodność u kobiet. - Wątpię, by ktokolwiek dysponował wiarygodnymi badaniami na ten temat - tym razem G. Winogradski prawie pęka ze śmiechu.