Mamy za sobą 10. kolejny tydzień, w którym MIDWIG, indeks średnich spółek, pobił rekord wszechczasów. Seria białych świec na wykresie tygodniowym wydłużyła się do dwunastu i jest najdłuższa w historii. Gdyby nie obniżenie wartości MIDWIG o 4 punkty przed dwoma tygodniami, również seria tygodni kończonych na coraz wyższym poziomie sięgnęłaby 12 okresów. W 2003 roku, kiedy również średnie spółki znajdowały się w centrum zainteresowania ich notowania wzrastały przez 11 kolejnych tygodni nim we wrześniu rozpoczęła się 10-proc. korekta. W trakcie zwyżkowej serii MID-WIG pokonał wtedy dystans 35 proc., a o d początku fali wzrostowej 52 proc. Teraz wartości te wynoszą 28 proc. i 48 proc. Biorąc pod uwagę skalę przewartościowania średnich spółek warto być przygotowanym na równie gwałtowną korektę. Być może do jej rozpoczęcia zostało jeszcze trochę czasu.
Dwie negatywne sesje
Cieniem na tym etapie hossy na GPW kładzie się słabsze zachowanie WIG20. Owszem, można podnosić argument, że brak rekordów wynika przede wszystkim z konstrukcji indeksu (który nie uwzględnia dywidend), a koniunkturę lepiej oddaje obecnie wykres WIG. Ale głównym indeksem warszawskiej giełdy jest jednak WIG20 i to przez pryzmat wykresu tego właśnie wskaźnika formułowane są przez inwestorów opinie o tym, jaki jest trend na rynku.
Początek listopada przyniósł powrót do krótkoterminowego trendu wzrostowego, ale ostatnie dwie sesje znów zasiały wątpliwości czy uda się dociągnąć przynajmniej do rekordu wszechczasów z maja. Czy notowania czwartkowe i piątkowe istotnie pogarszają sytuację techniczną indeksu dużych spółek? Inwestorzy posługujący się wykresami świecowymi odpowiedzą na to pytanie twierdząco. Oto po czwartkowym cofnięciu popytu, który objawił się wysokim górnym cieniem na WIG20, mamy kolejną taką sytuację, dodatkowo znów powstała czarna świeczka. Na tej podstawie można spróbować postawić tezę, że wybicie ponad lipcowe i październikowe szczyty załamało się. Jednak na tak radykalne wnioski jest jeszcze za wcześnie. Górne cienie z czwartku i piątku nie są na tyle znaczące, żeby przypisywać im negatywne znaczenie. Okazuje się, że jeśli maksimum na danej sesji jest wyższe od zamknięcia o 40-50 punktów, to 10 sesji później WIG20 znajduje się średnio 0,1 proc. wyżej, natomiast po 20 sesjach rośnie przeciętnie 2,7 proc. (na podstawie danych po 2003 roku)
Okazuje się, że cennych wskazówek odnośnie zachowania indeksu dostarcza porównanie dziennego obsunięcia do zmienności, mierzonej wskaźnikiem ATR z 10 sesji. Okazuje się, że dopiero kiedy różnica między maksimum i zamknięciem danego dnia zaczyna przekraczać półtora ATR, ma to istotnie negatywny wpływ na notowania. W takim wypadku możemy oczekiwać, że WIG20 będzie 1,7 proc. na minusie po 10 sesjach i 1,6 proc. po 20 sesjach. W trakcie notowań czwartkowych obsunięcie wyniosło zaledwie 0,9 ATR. Zachowanie WIG20 od początku 2003 roku sugeruje, że 10 sesji po tym wydarzeniu indeks dużych spółek znajdował się 2,5 proc. na plusie, a po 20 notowaniach zwyżka powiększała się do 5,3 proc.