40 lat od debiutu słynnej piosenki Beatlesów "Taxman", jej słowa zyskały nowy wymiar. Oto pracownicy polskiej "skarbówki" upominają się o podwyżki, pisząc listy do samego premiera J. Kaczyńskiego. Resort finansów nie zgadza się na wyższe płace. Obiecuje za to mglisty program motywacyjny.
Trudno zrozumieć logikę rządu. Komercyjne firmy od dawna próbują wyodrębnić w swojej strukturze centra dochodowe i kosztowe. Robią to po to, by inwestować w to, na czym zarabiają najwięcej. Tyle nauka zarządzania, wobec której rząd stoi na bakier. Chce bowiem oszczędzać na tych, którzy zapewniają dochody. Coraz więcej wydaje za to na sektory uznane za dziury bez dna.
Niełatwe do zrozumienia są także argumenty urzędników skarbowych. Skarżą siź na trudne warunki pracy; na to, że nikt ich nie lubi. W kulturze masowej to nic nowego. Niechęć do fiskusa zaobserwowali już Beatlesi 40 lat temu.
Skoro jednak urzędnikom jest tak źle, niech zmienią pracę. Z poborców-krwiopijców przeistoczyć się mogą w sympatycznych właścicieli biur rachunkowych lub doradców.