Amerykański indeks S&P 500 podąża śladami Dow Jonesa, powoli pnąc się w kierunku historycznego maksimum. Co prawda, do szczytu pozostało jeszcze sporo miejsca, ale jeśli tak dalej pójdzie, to za kilka miesięcy dojdzie do jego testu. Indeks zwyżkuje bowiem bez żadnej większej przerwy już cztery miesiące i kolejne sesje, mimo wykupienia rynku, nie przynoszą nadziei na rozpoczęcie korekty. Raptem po kilku dniach zmagań z oporem w strefie 1388-1390 pkt, S&P 500 ponownie zwyżkuje. Na początku bieżącego tygodnia indeks przełamał bowiem wspomniany opór długą białą świecą sugerującą trwałość wzrostowej tendencji. Potencjalny zasięg obecnego impulsu wyznacza górne ograniczenie średnioterminowego kanału wzrostowego w okolicy 1410 punktów. Choć w przeszłości rzadko zdarzały się tak długie i silne ruchy, to jednak dopóki indeks porusza się we wspomnianym kanale, nawet ewentualna korekta nie stanowiłaby zagrożenia dla trwałości trendu.
Korekta na giełdach środkowoeuropejskich przedłuża się. Zarówno WIG, jak i czeski PX dostały wyraźnej zadyszki po silnych zwyżkach z ubiegłego miesiąca. Trochę na przekór początek tygodnia przyniósł wzrost indeksu węgierskiego. BUX zwyżkował w okolicę górnego ograniczenia średnioterminowego kanału horyzontalnego, w którym poruszał się przez ostatnie miesiące, ale przełamać go już nie zdołał. Zresztą nieco podobnie przedstawia się sytuacja w przypadku WIG i PX. Warszawski indeks już w zeszłym tygodniu dotarł do górnego ograniczenia średnioterminowego kanału wzrostowego, a i praski znajduje się tuż pod silnym oporem. Wydaje się zatem, że obecne spadki można nazwać w pełni zasłużoną korektą. Dopóki jednak oba indeksy znajdują się sporo powyżej wcześniej przełamanych szczytów oraz wsparć w postaci linii trendu, to nie ma powodu, by niepokoić się o kontynuację średnioterminowej tendencji. Zarazem jednak w krótkim terminie kontynuacja korekty jest całkiem prawdopodobna.