Nowy Jork, po środowym rekordzie Dow Jonesa (12 251,71 pkt), w czwartek wystartował dobrze mimo obaw, które wywołała lektura opublikowanego dzień wcześniej sprawozdania z październikowego posiedzenia Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (FOMC) amerykańskiego banku centralnego. Z raportu wynika, że gremium decydujące o poziomie stóp procentowych w największej gospodarce świata wciąż obawia się inflacji. To wrażenie pesymistycznie usposobiło graczy liczących na cięcia stóp procentowych w przyszłym roku. W nerwowej atmosferze oczekiwano więc na informacje o inflacji w październiku. Okazało się jednak, że drugi miesiąc z rzędu ceny spadły. I to bardziej niż prognozowali ekonomiści.
Na początku sesji drożały akcje Clear Channel Communications, właściciela największej w Stanach sieci stacji radiowych, którego za 19 miliardów dolarów kupuje grupa inwestorów. Z tego samego powodu zyskiwały walory firmy Readers Digest, największego na świecie wydawcy magazynu o tej samej nazwie.
W niełasce był Dell, producent komputerów osobistych, bo na formalne dochodzenie, z powodu podejrzenia tej spółki o nieprawidłowe księgowanie. zdecydowała się Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC). Dell miał wczoraj opublikować raport finansowy za trzeci kwartał, ale uczyni to później niż jego główny rywal Hewlett-Packard.
W Europie faworyzowano akcje firm produkujących samochody. Wiadomo, że coś trzeba zrobić z nadmiarem mocy produkcyjnych i lekiem na to jest konsolidacja. Informację o zwiększeniu udziałów Porsche w Volkswagenie inwestorzy potraktowali jako początek większej gry, zapowiedź fali fuzji i przejęć w branży. Drożały akcje nie tylko tych firm, ale także DaimlerChryslera, Peugeota oraz MAN-a, producenta ciężarówek i autobusów, ubiegającego się o przejęcie kontroli nad szwedzkim rywalem Scanią.
Jednak drożejące akcje firm samochodowych nie wystarczały, by wyraźnie poprawił się klimat na rynkach europejskich. Sprawił to dopiero raport o październikowej inflacji w USA.