Reklama

Czy przyjdzie święty Mikołaj?

Koniec roku to okres tradycyjnie dobry dla akcji. Problemem jest jednak dekoniunktura na rynkach surowcowych

Publikacja: 18.11.2006 08:12

Emocje związane z publikacją wyników finansowych spółek za III kwartał już opadły. Mimo że w wielu przypadkach rezultaty były lepsze od oczekiwań, to przełomu na giełdzie nie widać.

Dobrym przykładem nastrojów panujących obecnie na rynku są akcje PKN Orlen. 9 listopada kurs koncernu podskoczył o 5 proc. w reakcji na zdecydowanie lepsze od prognoz wyniki. Na tym optymizm się jednak skończył. Po czterech kolejnych sesjach Orlen był notowany już zaledwie 1,5 proc. powyżej kursu zamknięcia z dnia przed publikacją rezultatów kwartalnych.

Indeks WIG20 wypada blado na tle rynków zagranicznych właśnie z powodu kiepskiej kondycji spółek surowcowych. Impet zaczęły tracić też jednak średnie i małe spółki. Przyjrzyjmy się poszczególnym czynnikom, które mogą zadecydować o tym, co się stanie z notowaniami akcji w końcówce roku.

Surowce

największym problemem

Reklama
Reklama

Krótkotrwała reakcja Orlenu na lepsze od oczekiwań wyniki to efekt słabej kondycji rynku ropy naftowej. W czwartek jej cena na giełdzie w Nowym Jorku zanurkowała do poziomu najniższego w tym roku. Blisko do wybicia w dół z trwającej ponad miesiąc konsolidacji jest też w przypadku notowań ropy w Londynie.

Utrzymanie tych tendencji prawdopodobnie nieuchronnie pogrążyłoby zyski Orlenu, nawet mimo rosnącej sprzedaży detalicznej w kraju (która zadecydowała o lepszych wynikach w III kwartale). Podobne negatywne sygnały docierają z rynku miedzi. Jej cena w Londynie przebiła kluczowe wsparcie na poziomie dołków z lipca i października (ok. 7 tys. USD za tonę).

Jednoznacznie negatywne sygnały z rynku surowców sprawiają, że na szybki powrót do formy notowań nie mogą liczyć ani PKN Orlen, ani KGHM. Łącznie z innymi spółkami surowcowymi (Lotos i MOL) mają one aż jedną czwartą udziału w WIG20. Chociaż w końcu ubiegłego roku i na początku br. indeks blue chips szedł szybko w górę, mimo stagnacji notowań Orlenu, to lokomotywą zwyżki był KGHM. Trudno sobie wyobrazić, by hossa była możliwa bez udziału obu tych koncernów.

Tradycyjnie

dobra końcówka roku

W ubiegłych trzech latach końcówka roku niezawodnie przynosiła silną zwyżkę WIG20. Przeciętny jego wzrost od najniższego poziomu w listopadzie do końca grudnia wyniósł aż 11,3 proc., a poszczególne lata niewiele odbiegały od tej średniej. Co więcej, prawdzie czasem zwyżka zaczynała się już na początku listopada (w ub.r.), a niekiedy później, ale bez względu na to za każdym razem opłacało się kupować akcje tuż przed ostatnim tygodniem listopada. Jak widać na wykresie, ostatnie 25 sesji każdego z ostatnich trzech lat przynosiło zadziwiająco podobne zyski. W tym czasie WIG20 zyskał za każdym razem od 7,1 proc. do 7,9 proc.

Reklama
Reklama

Warto zauważyć, że ten tradycyjny efekt św. Mikołaja zazwyczaj kontrastuje z sezonową korektą na rynku ropy naftowej. Szczególnie widać to było w 2004 r. Wówczas w końcówce roku ropa taniała równie szybko, jak w ostatnich miesiącach. Nie przeszkodziło to jednak w zwyżce WIG20.

Można powiedzieć, że efekt św. Mikołaja w ubiegłych latach był niezależny nie tylko od sytuacji na rynkach surowcowych, ale także czynników takich, jak bieżąca sytuacja gospodarcza. Rynek rósł zarówno w końcówce 2003 r., gdy produkcja przemysłowa przyspieszała, jak i w końcówce 2004 r., gdy jej roczna dynamika znajdowała się w trendzie spadkowym. Efekt św. Mikołaja za każdym razem był raczej wyrazem rozbudzonych nadziei na utrzymanie hossy w kolejnym roku. Podobnie może być obecnie - tym bardziej że sygnały z gospodarki są niejednoznaczne. Produkcja nie rośnie tak szybko jak w pierwszej połowie roku, ale daleko też do wyraźnego spowolnienia.

Region nie w modzie

Patrząc na szybki wzrost indeksów w USA i stagnację WIG20, trudno sobie wyobrazić, jaki impuls ze strony światowych giełd byłby konieczny, aby kursy polskich dużych spółek wreszcie drgnęły w górę. Różnica między półroczną stopą zwrotu z WIG20 i amerykańskiego S&P 500 przekroczyła minus 10 pkt proc. Tak słabo nasz rynek po razCo więcej, WIG20 zupełnie nie reaguje na ostatnią zwyżkę indeksu MSCI dla rynków wschodzących.

Przyczyną tego stanu rzeczy jest fakt, że ostatnio inwestorzy zagraniczni zdają się szerokim łukiem omijać polski rynek akcji, podobnie zresztą jak cały region. Z szacunków analityków Domu Maklerskiego BZ WBK wynika, że zaangażowanie zagranicznych funduszy inwestycyjnych na GPW maleje, mimo że generalnie kapitał wraca na rynki wschodzące. W niełasce pozostaje jedynie tzw. region EMEA, czyli rynki wschodzące Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki. Szanse na dobrą końcówkę roku zależą więc w dużym stopniu od zmiany mody wśród inwestorów zagranicznych.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama