Pod wieloma względami miasto traci palmę pierwszeństwa na rzecz innych wielkich ośrodków finansowych.
Najpoważniejszym z konkurentów Nowego Jorku jest dziś Londyn. W ostatnich latach stolica Wielkiej Brytanii przeżyła wielki boom działalności bankowej i kredytowej. Londyn stał się także mekką dla funduszy hedgingowych.
Naturalny trend
Na londyńskiej giełdzie debiutuje też coraz więcej międzynarodowych spółek, które zrezygnowały z notowań na New York Stock Exchange lub Nasdaqu. Największym rynkiem, jeśli chodzi o oferty nowych spółek, będzie natomiast w tym roku Hongkong. To właściwie jedyna dziedzina, w której Nowy Jork rzeczywiście przegrywa z konkurencją. W ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy w Londynie zadebiutowały nowe akcje spółek za 33,2 mld USD, podczas gdy Nowy Jork przyciągnął jedynie 26,5 mld USD. Hongkong mógł się pochwalić ofertami za 40 mld USD.
To naturalny trend, wynikający z globalizacji gospodarki. Najszybciej rozwijające się rynki kapitałowe i korporacje znajdują się obecnie w Rosji i w Azji. Londyn i Hongkong są najbliższymi geograficznie centrami finansowymi, w których można prowadzić interesy. Szybki rozwój tych ośrodków poprawił płynność finansową w tych metropoliach i sprawił, że bez problemu można na nich pozyskać kapitał nawet dla najpoważniejszych ofert pierwotnych.