Wczoraj węgierski bank sfinalizował transakcję przejęcia 42 ukraińskich oddziałów Raiffeisenbanku. Za 100 proc. udziałów OTP zapłacił 650 mln euro i jest to najwyższa kwota, jaką do tej pory bank wyłożył na przejęcie zagranicznego konkurenta. Już w IV kwartale wyniki nowego nabytku poprawią rezultaty całej spółki.
Budapeszteński kredytodawca, który na inwestycje w Europie Środkowo-Wschodniej wydał do tej pory już 2,4 mld euro, ma apetyt na więcej i planuje ekspansję na szeroką skalę na ukraińskim rynku. W ciągu dwóch lat Węgrzy chcą pięciokrotnie zwiększyć liczbę posiadanych placówek - do końca 2008 roku klienci ukraińskiego CJSC OTP będą mieli do dyspozycji o 160 filii więcej niż teraz.
Węgierski kredytodawca działa już na sześciu rynkach Europy Środkowo-Wschodniej. Oddziały ma w Chorwacji, w Słowenii, Słowacji i w Bułgarii, gdzie jest liderem branży. W znacznej mierze dzięki inwestycjom na obcych rynkach w III kwartale miał rekordowy zysk 53,6 mld forintów (208 mln euro).
OTP zarabia też w Rumunii - jednak na razie niewiele. Aby to zmienić, stara się o przejęcie Casa de Economii si Consemnatiuni (CEC). Ten ostatni duży państwowy bank przeznaczony do prywatyzacji miał być sprzedany już we wrześniu, jednak proces przedłuża się. Kilka dni temu minister finansów Sebastian Vladescu powiedział, że oczekuje, iż inwestorzy zainteresowani CEC poprawią swojezłożone do tej pory oferty. Dał im na to czas do początku grudnia. Grecki dziennik "Kathimerini" doniósł wczoraj, że National Bank of Grece, który rywalizuje z OTP o 70 proc. udziałów w rumuńskim pożyczkodawcy, obawia się nawet odwołania prywatyzacji.
Bloomberg