Wczorajsza zwyżka WIG20 - wywołana w dużej mierze przez spółki surowcowe - wygląda być może obiecująco na krótką metę, ale w nieco dłuższej, przekraczającej kilka sesji perspektywie, trudno o szczególny optymizm. Powodem jest fakt, że WIG20 od ponad miesiąca znajduje się w trendzie bocznym. Obecna krótkoterminowa zwyżka jest jedynie ruchem w ramach owego trendu i przynajmniej na razie sama w sobie nie stanowi żadnego przełomu. Aby można było mówić o radykalnej poprawie sytuacji technicznej potrzebne byłoby sforsowanie przez WIG20 szczytu z 7 listopada (3251 pkt). Wówczas ponadmiesięczna konsolidacja uległaby zakończeniu. Obecny trend boczny bardzo przypomina chaotyczne ruchy indeksu blue chips z września i drugiej połowy sierpnia. Można przyjąć, że obecny zastój na rynku dużych spółek jest w pewnym stopniu kontynuacją wcześniejszego trendu bocznego. Październikowy gwałtowny wyskok WIG20 nie tyle definitywnie zakończył fazę konsolidacji, co przeniósł ją na wyższy poziom. Podczas gdy w poprzednim trendzie bocznym indeks oscylował wokół 3000 pkt, to obecnie takim punktem środkowym jest 3150 pkt. Inwestorom pozostaje wierzyć, że jeszcze przed końcem roku uda się przenieść konsolidację na kolejny, wyższy poziom. W takim jednak przypadku konieczne będzie sforsowanie majowego szczytu WIG20 (3348 pkt). Spośród dużych spółek zwyżką o 5,2 proc. wyróżniła się wczoraj Agora. Z technicznego punktu widzenia tendencja wzrostowa ma szanse na utrwalenie, gdyż wczorajszy wzrost przy ponadprzeciętnych obrotach doprowadził do przebicia średnioterminowego oporu na poziomie szczytu z października (33,5 zł). Jednocześnie długa biała świeca zakryła już niemal całą lukę bessy z 3 sierpnia. Zakrycie tej luki ma przy tym uzasadnienie fundamentalne - podczas gdy w sierpniu Agora zaskoczyła inwestorów fatalnymi wynikami finansowymi, to te opublikowane ostatnio były dla odmiany lepsze od oczekiwań. Z drugiej strony ostatnie wyniki kwartalne i tak nie stanowią przełomu, skoro są znacznie słabsze niż przed rokiem.