Wątpliwości, jakie pojawiają się w tej chwili, wynikają z faktu,
iż zwyżka zatrzymała się na luce bessy ukształtowanej dwa tygodnie temu.
Dodatkowym czynnikiem, który może odegrać znaczącą (choć niekoniecznie negatywną) rolę w ciągu najbliższych sesji, jest amerykańskie Święto Dziękczynienia i wynikający z niego długi weekend w USA. Pozostałe rynki światowe pozbawione drogowskazu zareagują zapewne zmniejszeniem aktywności, podobnie powinno być i u nas. Rynek wygląda jednak na bardzo mocny, a skoncentrowanie popytu na blue chipach sugeruje, że oprócz kapitału krajowego do gry włączył się ktoś jeszcze. Mniejsza aktywność może ułatwić wyciągnięcie rynku ponad 3250 punktów, jednak prawdziwy test siły naszej giełdy będzie miał miejsce dopiero 100 pkt wyżej. Dane makro z naszej gospodarki nie sygnalizują większych zagrożeń, zatem dla koniunktury na naszym parkiecie w perspektywie dłuższej niż parę dni kluczowe będą nastroje inwestycyjne na świecie. Gwałtowne ich pogorszenie sprowokuje korektę i u nas, ale dopóki fundamenty gospodarki są mocne, o zakończeniu hossy chyba nie ma co dywagować.
Zresztą zbliża się okres zwyczajowo kojarzony z różnymi pozytywami, takimi jak rajd Świętego Mikołaja czy efekt stycznia. Ten ostatni często występuje w grudniu, więc może i inwestorzy zza oceanu spojrzą w przyszłość z optymizmem, podobnie jak ułaskawiony prezydencki indyk.